Jeszcze kilka lat temu kamienica przy ul. Nowomiejskiej 9, tuż obok placu Wolności i słynnej Piotrkowskiej, należała do Urzędu Miasta Łodzi. W 2015 r. magistrat sprzedał swoje udziały. Nowym zarządcą budynku został Anton T., szef agencji nieruchomości z Lublina, który jest właścicielem wielu kamienic w całej Polsce. Jego relacje z lokatorami nie układają się najlepiej. Nie tylko w Łodzi przy Nowomiejskiej.
- Ten kamienicznik zgotował nam piekło. W krótkim czasie nasze czynsze wzrosły o ponad 100 procent, a przecież kamienica jest ruderą. Stropy są pozarywane, w piwnicy woda stoi, dach przecieka - żalą się mieszkańcy.
Danuta Siewierska (81 l.) w tym budynku zamieszkała jeszcze w czasie wojny. Wiele tam przeżyła, ale, jak mówi, tak źle nigdy nie było. - Mieszkania są zawilgocone, jest w nich grzyb, a właściciel każe nam płacić jak za apartamenty. Miałam czynszu 440 zł, teraz już ponad 1200. Za co, pytam się? - załamuje ręce staruszka.
Nie dość, że lokale są w opłakanym stanie, to jeszcze podwórko przypomina jedno wielkie pobojowisko. - Kiedyś bawiły się tam dzieci, a teraz strach je tam posłać, bo walają się sterty gruzu, piachu. Jest niebezpiecznie - tłumaczy Jadwiga Pisarkiewicz.
Mieszkańcy są zgodni co do jednego: właściciel kamienicy chce ich stamtąd wykurzyć.
Na ratunek mieszkańcom ruszyło stowarzyszenie Bratnia Pomoc, które wspiera lokatorów w tego typu sytuacjach. O postępowaniu właściciela kamienicy zawiadomiono prokuraturę.
Anton T. twierdzi, że o kamienicę dba jak należy. - Chcę jej przywrócić dawny blask - mówi. Zarzeka się też, że przy zarządzaniu nieruchomością nie łamie prawa.
Zobacz także: Spalił dzieci i żonę, by dostać odszkodowanie. Potwór z Jastrzębia-Zdroju SKAZANY