Zdaniem "Chińczyka" Jarosław S. oszukał wszystkich, pozując na skruszonego gangstera, lecz w rzeczywistości nie zmienił swojego postępowania. - Stał się nietykalny dzięki prokuratorom, którzy zrobili kariery na jego zeznaniach. Był i jest bandytą, tyle tylko że bezkarnym - twierdzi Maringe, autor wspomnień o mafii pruszkowskiej. - Sam jestem świadkiem w kilku postępowaniach związanych z "Masą", gdzie w grę wchodzi korumpowanie czy powoływanie się na wpływy wśród urzędników i prokuratorów - twierdzi "Chińczyk".
Innego zdania jest Janusz Szostak (61 l.), autor najnowszej książki o "Masie". - Świadek koronny jest inwigilowany i strzeżony 24 godziny na dobę, nie ma opcji, by popełnił przestępstwo, a jeśli tak, to czemu prokuratura nie reagowała już kilka lat temu? - pyta Szostak.
O śledztwa, przy okazji których w przyszłości może się pojawić osoba "Masy", zapytaliśmy Prokuraturę Krajową. Okazuje się, że poza znaną od kilku dni sprawą, obecnie śledczy nie zajmują się Jarosławem S. - W przypadku postępowań prowadzonych w sprawie prokuratorzy, z uwagi na dobro śledztw, nie informują, które osoby pozostają w kręgu zainteresowania organów ścigania - mówi jednak Ewa Bialik, rzeczniczka Prokuratury Krajowej.