Rodzina Nowaków chciała odsapnąć od zgiełku dużego miasta, odpocząć przy szumie morskich fal, stąd pomysł kwietniowego wyjazdu do Jarosławca, do Hotelu Król Wellness & SPA. Ciąża pani Moniki nie wydawała się żadną przeszkodą, bo termin porodu był dopiero za miesiąc. Na miejscu już w nocy młoda kobieta źle się poczuła. - Wiedzieliśmy, że coś się dzieje, bo mąż tej pani przybiegł do nas po leki i pytał o najbliższą aptekę. Ale kiedy nad ranem córeczka tych państwa zeszła do nas i powiedziała, że mama rodzi, trzeba było działać - mówi Adrianna Machinka (28 l.), recepcjonistka w hotelu.
Recepcja wezwała do rodzącej pogotowie, mąż kobiety zrobił to samo. Ale na tym nie koniec. Recepcjonistka z pokojówką - Barbarą Kłosek (45 l.), wzięły czyste, białe prześcieradła i biegiem ruszyły na czwarte piętro, do pokoju państwa Nowaków. I tu już pierwsze skrzypce zagrała pani Barbara. Wzięła telefon od męża rodzącej i będąc na łączach z dyspozytorem pogotowia, wykonywała jego polecenia. - Sama nie wiedziałam, że mam takie stalowe nerwy. Jestem matką, urodziłam siłami natury, więc wiem, co to poród, ale bycie po tej drugiej stronie to zupełnie coś innego - mówi Barbara Kłosek. - Kiedy miałam już to dzieciątko w rękach i kiedy zaczęło płakać, to ja też miałam oczy pełne łez. Koleżanka płakała razem ze mną. Z emocji, ze szczęścia. To było wspaniałe uczucie. Pogotowie przyjechało już po całej akcji. Lekarz tylko odciął pępowinę i pochwalił nas za dobrą robotę - dodaje.
Lenka urodziła się przedwcześnie, ale jest zdrowa. - Mam wielkie szczęście, że trafiłam na te dwie wspaniałe kobiety - z wdzięcznością mówi pani Monika, świeżo upieczona mama.
Lenka z mamą opuściły już sławieński szpital.
Zobacz: W całej Europie tylko polski prezydent nie ma TEGO...