Paweł Graś POWINIEN ODEJŚĆ? Czy Donald Tusk ZDYMISJONUJE rzecznika za łamanie prawa

2012-02-24 1:45 Sylwester Ruszkiewicz

Prezydent Niemiec Christian Wulff (53 l.) podał się do dymisji, bo media ujawniły, że nie wpisał do oświadczenia majątkowego pożyczki od pewnego biznesmena. W Polsce za rzecznikiem rządu Pawłem Grasiem (48 l.) od trzech lat ciągnie się sprawa darmowego korzystania z willi niemieckiego przedsiębiorcy oraz łamania ustawy antykorupcyjnej, a urzędnik nadal sprawuje funkcję w rządzie. Panie premierze, jak długo będzie pan chronił swoich współpracowników, którzy łamią prawo i wpisują nieprawdę w dokumentach?

Dozorca u Niemca

Jest 2009 rok. "Super Express" jako pierwszy ujawnia, że rzecznik rządu od 13 lat mieszka wraz z rodziną w zabytkowym pałacyku pod Krakowem. Jak ustaliliśmy, minister Graś nie płacił ani złotówki za wynajem pięknej i wartej dwa mln zł nieruchomości należącej do niemieckiego przedsiębiorcy. W zamian opiekował się domem i robił za dozorcę. Graś nie wpisał tego faktu do oświadczenia majątkowego i rejestru korzyści (złamał prawo), przez lata nie płacił też podatku (według ekspertów podatkowych ewidentnie naruszył prawo). Po naszych publikacjach Grasiem zajęła się skarbówka, a opozycja zażądała natychmiastowej dymisji rzecznika rządu.

Skłamał w oświadczeniach

We wrześniu 2009 r. CBA składa w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Pawła Grasia. Chodziło o złożenie nieprawdziwych oświadczeń majątkowych. Graś - według CBA - utajnił fakt zasiadania we władzach prywatnej spółki Agemark. Rzecznik rządu miał złamać ustawę o ograniczeniu działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne. W śledztwie Graś tłumaczy się, że składał rezygnację z członkostwa w zarządzie firmy, wysyłając faks do siedziby spółki w Niemczech. W Krajowym Rejestrze Sądowym ta zmiana nie została odnotowana, więc Graś dalej był członkiem zarządu firmy.

Był winny, ale nieumyślnie

W tym samym śledztwie, żeby obronić męża, żona Dagmara Graś (47 l.) kłamała, że podrabiała jego podpisy na dokumentach spółki. Sprawę podpisów śledczy wyłączyli do osobnego postępowania, a resztę postępowania umorzyli. Dlaczego? Jak wynika z uzasadnienia postanowienia, Graś łamał prawo, ale zdaniem śledczych działał... nieumyślnie!!!

Był w zarządzie firmy i ministrem w rządzie

Sprawę podpisów badali śledczy. I okazało się, że na 23 dokumentach firmy Agemark podpisywał się nie kto inny jak Paweł Graś. Trzy z nich: wniosek o zmianę danych podmiotu w rejestrze przedsiębiorców, załącznik do wniosku o zmianę danych w KRS oraz protokół Zgromadzenia Wspólników, były podpisane przez Pawła Grasia po 23 lutego 2009, czyli po objęciu przez niego funkcji rzecznika rządu.

Tym samym Graś nadal był członkiem zarządu spółki oraz ministrem, a tego zakazuje ustawa antykorupcyjna. - Jest to ewidentne złamanie prawa. Paweł Graś powinien jak najszybciej podać się do dymisji, a prokuratura powinna z urzędu wznowić wobec niego śledztwo - mówi prof. Piotr Kruszyński, karnista.

Historia podpisu

Lipiec 2009. "Super Express" informuje, że Paweł Graś zasiada w zarządzie spółki Agemark, choć rezygnację z zasiadania w niej powinien złożyć tuż po objęciu ministerialnej teki. Okazuje się, że rzecznik rządu od 13 lat mieszka za darmo w willi niemieckiego właściciela firmy.

Lipiec 2009. Ujawniamy, że firma Agemark opłaca rachunki za rzecznika rządu. Graś robi za dozorcę.

Listopad 2009. Urząd badający sprawę darmowego wynajmu domu wszczyna postępowanie podatkowe wobec Grasia. Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczyna śledztwo ws. oświadczeń majątkowych złożonych przez rzecznika rządu.

Kwiecień 2010. Śledczy umarzają sprawę Grasia "wobec braku znamion czynu zabronionego". Podczas przesłuchania żona rzecznika rządu Dagmara Graś kłamie, że podpisywała dokumenty za swojego męża.

Czerwiec 2010. Krakowska prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie podrabiania podpisu Pawła Grasia na dokumentach spółki Agemark. Podpisy Grasia były oryginalne.

Tusku, kiedyś potrafiłeś

Premier Donald Tusk potrafił dymisjonować swoich ministrów za znacznie mniejsze przewinienia. W styczniu 2009 r. stanowisko ministra sprawiedliwości stracił Zbigniew Ćwiąkalski (62 l.). Ćwiąkalski stracił stołek, bo w mediach głośno było o kolejnym samobójstwie sprawcy porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika (†27 l.). Kilka miesięcy później ze stanowiskiem w rządzie pożegnał się wicepremier i szef MSWiA Grzegorz Schetyna (48 l.). Odszedł dlatego, że w podsłuchanych rozmowach w sprawie afery hazardowej kilka razy padło jego imię.

Tak robią to Niemcy

Afera w Niemczech wybuchła po publikacji w niemieckim tabloidzie "Bild" w grudniu ub. roku. Dziennikarze ujawnili, że prezydent Christian Wulff (53 l.), będąc premierem Dolnej Saksonii, miał pożyczyć od żony biznesmena 500 tys. euro. Wulffowi zarzucono zatajenie tej informacji przed parlamentarzystami oraz kontakty ze światem biznesu. Wulff podał się do dymisji 17 lutego.

Najnowsze