Pan Andrzej zabrał Lucky'ego na spacer do parku w centrum miasta. - Nagle usłyszałem jego skowyt. Pomyślałem, że może rozciął sobie łapę na szkle. Sprawdziłem, łapy były całe. Dopiero po chwili dostrzegłem krew na jego łbie - opowiada mężczyzna. Okazało się, że w głębokiej ranie tkwi śrut. Udało się go wyciągnąć, ale rana ropieje i nie chce się goić.
- Tego bydlaka z wiatrówką trzeba złapać i przykładnie ukarać. Na razie strzela do zwierząt, ale co będzie, jak weźmie na cel ludzi? - pyta pan Andrzej. Policja już szuka snajpera. I prosi o zgłaszanie wszelkich przypadków postrzelenia zwierząt.
- Apelujemy do wszystkich mieszkańców miasta. Może znajdą się jacyś świadkowie? Im szybciej się do nas zgłoszą, tym lepiej - mówi Dagmara Wawrzyniak, rzecznik prasowa piekarskiej policji.
Sprawdź: Garwolin. Auto wjechało pod ciężarówkę. 4 osoby nie żyją [ZDJĘCIA]