- Borsuk, którego nazwaliśmy Karol, miał głębokie rany szarpane, był przestraszony i wycieńczony. Musieliśmy wziąć go na stół operacyjny - mówi Jakub Kotowicz, weterynarz z ORZW. Rany Karola zostały zszyte, a teraz czeka go długa rehabilitacja. A jak już całkiem wyzdrowieje – odzyska wolność i wróci do kniei. Musi być jednak bardziej uważny, bo choć borsuki nie mają naturalnych wrogów, to często padają łupem myśliwych.
Pozszywali borsuka Karola
2019-01-16
7:21
Dopadły go psy. I byłyby zagryzły biednego borsuka, gdyby nie pomoc mieszkańców Stubna na Podkarpaciu. Odpędzili zgraję i ściągnęli do rannego zwierzaka pracowników Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu.