SUPER HISTORIA: Przerwany lot. 10 lat od katastrofy smoleńskiej

2020-04-06 11:52 Ewa Jabłońska

Prze dekadą Polska przeżywała żałobę. 96 osobistości życia publicznego, w tym prezydent Lech Kaczyński z żoną, zginęło w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem, w drodze na uroczystości rocznicowe do Katynia. Wzdłuż trasy przejazdu trumien z parą prezydencką, które powróciły do kraju, ustawił się szpaler ludzi rzucających kwiaty na samochody. Jezdnia była nimi usłana. Pod Pałacem Prezydenckim gromadził się tłum. Gazety donosiły o zjednoczeniu wszystkich Polaków.

Do katastrofy prezydenckiego Tu-154M doszło w sobotę 10 kwietnia pod Smoleńskiem, we mgle. Dochodziła godz. 9 czasu polskiego, kiedy tupolew roztrzaskał się kilkaset metrów od pasa lotniska. Stało się to podczas nieudanej próby lądowania. Piloci w ostatnim momencie starali się poderwać maszynę. Ta jednak rozbiła się i stanęła w płomieniach.

Doborowi pasażerowie

Na pokładzie było 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego żona Maria, a także ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. Wszyscy lecieli na uroczystości 70. rocznicy wojennej zbrodni NKWD. Na pokładzie tupolewa znaleźli się m.in.: Jerzy Szmajdziński (wicemarszałek Sejmu), Sławomir Skrzypek (prezes NBP), Janusz Kurtyka (szef IPN), Janusz Kochanowski (rzecznik praw obywatelskich), Andrzej Kremer (wiceminister spraw zagranicznych). Byli też prezydenccy ministrowie: Aleksander Szczygło, Władysław Stasiak, Paweł Wypych i Mariusz Handzlik. A także posłanki i posłowie: Izabela Jaruga-Nowacka, Jolanta Szymanek-Deresz, Grzegorz Dolniak, Przemysław Gosiewski, Zbigniew Wassermann. W obchodach udział wziąć mieli także: biskup polowy WP Tadeusz Płoski, szef Sztabu Generalnego WP gen. Franciszek Gągor, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik oraz szef PKOL Piotr Nurowski. Niestety, nigdy tam nie dotarli.

Trumna pana prezydenta

Po trumnę z ciałem Lecha Kaczyńskiego poleciał już następnego dnia po katastrofie wojskowy samolot transportowy CASA. W Smoleńsku odbyła się krótka uroczystość pożegnalna, w której wziął udział premier Władimir Putin. W niedzielę po południu trumna z ciałem prezydenta wróciła do Polski. Uroczystość żałobna z udziałem rodziny prezydenta i najwyższych władz państwowych odbyła się na wojskowej części lotniska Okęcie. Trumny pary prezydenckiej przewieziono do Pałacu Prezydenckiego w uroczystym kondukcie, by we wtorek wystawić je na widok publiczny. Po drodze ciało prezydenta Kaczyńskiego witali ustawieni przy trasie przejazdu warszawiacy i przyjezdni z całej Polski. Było ich kilkadziesiąt tysięcy. Podczas przejazdu limuzyny z trumną klaskali i rzucali kwiaty. Po przejeździe konduktu ulice zasłane były wiosennymi tulipanami i białymi różami – symbolami żałoby. W ten sam sposób, spontanicznie i tłumnie, oddano cześć trumnie z panią prezydentową Marią Kaczyńską.

CZYTAJ TAKŻE: SUPER HISTORIA: Dramat polskich przesiedleńców

Ogłoszono, że uroczystości pogrzebowe odbędą się w najbliższą sobotę, na placu Piłsudskiego. Data pogrzebu pary prezydenckiej była jeszcze nieznana. Miała ją ustalić Kancelaria Prezydenta w porozumieniu z jego rodziną. Miejsce spoczynku pary prezydenckiej nie zostało jeszcze wybrane. W Moskwie trwała identyfikacja ofiar z udziałem ekspertów z Polski. W ciągu jednej doby zidentyfikowano kilkanaście ofiar katastrofy. Dziesięć ciał rozpoznano potem dzięki cechom szczególnym, reszta została poddana badaniom DNA i innym specjalistycznym testom. Ciała ofiar wróciły do Polski kilka dni później, w dwóch transportach. W załatwianiu formalności rodzinom ofiar pomagała w Moskwie m.in. minister zdrowia Ewa Kopacz. Była wstrząśnięta ogromem katastrofy.

Tłumy przed Pałacem

W kolejce do ostatniego pożegnania z Pierwszą Parą w Pałacu Prezydenckim stały gigantyczne kolejki. Inni po prostu gromadzili się przed Pałacem, tworząc zadumany tłum, zdruzgotany smoleńską tragedią. Harcerze ustawili krzyż z płonących zniczy. Placyk przed Pałacem zajęło jezioro świateł. Widok, zwłaszcza nocny, pokazywany w telewizji, zapierał dech w piersiach. Przez chwilę było tak, jak po śmierci Jana Pawła II. Wszyscy razem, bez względu na podziały światopoglądowe i polityczne, gromadzili się, tworząc na czas jeszcze bliżej nieokreślony wspólnotę refleksji i niemego oszołomienia rozmiarami tragedii. Parze prezydenckiej w Pałacu oddało hołd 180 tys. osób, kilka tysięcy zrobiło to podczas nocnego czuwania przy trumnach w archikatedrze św. Jana, z soboty na niedzielę.

CZYTAJ TAKŻE: SUPER HISTORIA: Antybiotyki i szczepionki kontra epidemie

Ludzie płakali, oglądając w telewizji relacje ze Smoleńska i Okęcia. Potem odbył się pogrzeb. Władze kościelne wyraziły zgodę, by Lech i Maria Kaczyńscy spoczęli obok królów. Krakowskie egzekwie miały bardzo uroczystą oprawę. Przebiegały z ogromnym rozmachem, wreszcie samo miejsce pochówku, na Wawelu, było wyjątkowe.

Pożegnanie pozostałych ofiar smoleńskiej tragedii odbyło się w Warszawie. Przemawiał marszałek Sejmu, premier, córka zmarłego prezesa Federacji Rodzin Katyńskich oraz przyjaciel pary prezydenckiej. Był wielki biały krzyż i zdjęcia 96 ofiar. Twarze znajome, znane, szanowane, te z PiS i z PO, oraz nie związane z polityką. Zginęli razem, w wypadku, który nie powinien się wydarzyć.

Najnowsze