Do Katowic powrócili śmiałkowie, którzy w ciągu pięciu tygodni dotarli do Ułan Bator w Mongolii. Wczoraj 10 studentów opowiedziało o przygodach, jakie ich spotkały w czasie liczącej 11 tysięcy kilometrów wyprawy. Nie było łatwo, ale dla młodych globtroterów to była wyprawa życia.
Wyprawa do Mongolii to przeżycie ekstremalne. Studenci pokonywali step, tajgę i pustynię. A wszystko to z plecakami ważącymi po 20 kg. Podróżnicy zwiedzili m.in. Lwów, Moskwę, Irkuck, Ułan Ude, Nowosybirsk i Ułan Bator. - Wszędzie spotykaliśmy się z wielką gościnnością i życzliwością miejscowej ludności -Ępodkreśla Mateusz Ślezioński (22 l.), jeden z uczestników podróży na Wschód.
Jednym z najbardziej pamiętnych epizodów wyprawy była noc w mongolskim namiocie - jurcie. - Nocowaliśmy wraz z 6-osobową rodziną, a nawet ich koniemĘ-Ęwspomina Mateusz Ślezioński. Wrażeń dostarczyła także dwutygodniowa podróż Koleją Transsyberyjską. - To prawdziwe miasto na kółkach, gdzie zawsze się coś dzieje. Trwa handel, ktoś śpiewa, ktoś polewa - śmieje się Ślezioński.
W samej Mongolii podróżnicy mieli okazję widzieć święto Naadam. -ĘTo wyjątkowe wydarzenie. Odbywały się zawody łucznicze, konne i zapaśnicze, wszystko w scenerii jakby sprzed 200 lat. tak wiele się działo, że nie wiedzieliśmy, co oglądać najpierw -Ęopowiada Mateusz Ślezioński.
Podróżnicy na razie zamierzają solidnie odpocząć, ale już zaczynają myśleć o kolejnej wyprawie.