Zmarł 2 lipca ubiegłego roku w klinice krakowskiego Szpitala Uniwersyteckiego. Został pochowany w rodzinnej Krynicy.
Równo miesiąc później brat ministra, Witold, złożył zawiadomienie do prokuratury o przestępstwie, bo uznał, że przyczyną śmierci ojca był błąd lekarzy. Sprawę badało trzech prokuratorów z Krakowa. Kilka miesięcy temu została przekazana do prokuratury w Ostrowcu Świętokrzyskim. Szef tej prokuratury podał się do dymisji, bo nie uzgodnił z przełożonymi podejmowanych w tej sprawie czynności.
W "Super Expressie" pisaliśmy o tym, że prokuratorzy chcieli zakończyć sprawę umorzeniem, ale ich przełożeni nakazywali kontynuowanie śledztwa. Ministerstwo Sprawiedliwości zaprzeczało. W całym sporze prawnym zginęła tragedia rodziny, która straciła najbliższą osobę. Dzisiaj specjalnie dla Czytelników "Super Expressu" Zbigniew Ziobro po raz pierwszy opowiada o śmierci swojego taty.
- Ojciec chorował wcześniej na serce? Ile miał lat?
-Siedemdziesiąt i nigdy nie mówił o kłopotach z sercem. Ojciec lubił wędrować po górach. W czerwcu wybrał się na Jaworzynę Krynicką i wtedy poczuł ból w klatce piersiowej.
- Lekarze alarmowali, że dzieje się coś niedobrego?
-Wręcz przeciwnie. Kiedy przyjechałem do szpitala w Krakowie powiedziano mi, że ojcu założono tzw. stenty. Mówiąc po ludzku - metalowe rurki zapobiegające zwężeniu się naczyń krwionośnych. Tato miał wkrótce wyjść ze szpitala. Ale nastąpiły komplikacje. Dopiero po śmierci ojca dowiedzieliśmy się, że po drugim zabiegu włożenia stenta pękło naczynie krwionośne. Krew sączyła się do serca. Ale lekarze twierdzili, że to drobnostka.
-Kiedy zauważył pan, że sytuacja jest naprawdę poważna?
-Gdy przyjechałem ponownie do szpitala z mamą (lekarzem) stwierdziła ona, że ojciec jest w stanie zapaści i wymaga natychmiastowej akcji ratowania życia. Jednak pani doktor obecna na sali zapewniła nas, że wszystko jest pod kontrolą. Prosiła, abym uspokoił matkę. Zaufałem jej. Później z dokumentacji, którą odebrał brat, okazało się, że co najmniej od rana ojciec najprawdopodobniej miał zawał.
-I nikt tego nie zauważył?
-Kiedy przyjechaliśmy do szpitala, ojciec szeptem skarżył się na okropny ból w klatce piersiowej. Dlatego brat zadzwonił po kolegę lekarza. Kiedy ten przyjechał, spojrzał na EKG i powiedział: - Zawał, rozległy zawał. Dopiero wtedy zaczęto ratować mojego ojca. Podszedłem do taty. Poprosił mnie o różaniec i wyszeptał, abym opiekował się mamą. To były jego ostatnie słowa. Reanimacja nie powiodła się. Po północy ojciec zmarł.
-Jaką przyczynę śmierci wskazali lekarze?
-Dowiedzieliśmy się, że wszystkie naczynia, w których założono stenty, były drożne. Lekarze nie potrafili wyjaśnić przyczyn śmierci. Twierdzili, że zupełnie się tego nie spodziewali.
-Wtedy pana brat zdecydował się na powiadomienie prokuratury?
-Sekcja serca, o którą poprosiliśmy, by wyjaśnić tę zaskakującą śmierć wykazała, że przyczyną zgonu były zablokowane stenty. Powstały zakrzepy i wszystko wskazuje, iż w konsekwencji nastąpił zawał. W dodatku okazało się, że po pęknięciu naczynka ojciec mógł nie dostawać niezbędnego leku przeciwzakrzepowego. Przeprowadzone później badanie krwi wykazało, że stężenie tego leku we krwi było dużo poniżej dawki leczniczej. Czy moja rodzina nie miała prawa tego wyjaśnić? Dopiero po kilku tygodniach, gdy dotarły do nas te informacje, mój brat zdecydował się powiadomić prokuraturę. Osobiście nie byłem zwolennikiem tego postępowania. Obawiałem się, że może ono przynieść kolejne cierpienia mojej mamie.
-Pisaliśmy na łamach "Super Expressu", że prokuratorzy nie chcą prowadzić sprawy śmierci pańskiego ojca. Postępowanie wędruje po prokuraturach. Śledczy żądają kolejnych opinii i liczą, że po wyborach, kiedy nastąpi zmiana na stanowisku ministra sprawiedliwości, będą mogli wreszcie sprawę umorzyć.
-To nie jest prawda. Ktoś kierując się najniższymi pobudkami podawał nieprawdziwe informacje w tej sprawie. Oponenci polityczni nie zawahali się wykorzystać śmierci mojego ojca przeciwko mnie. Niestety, dzisiaj w Polsce puszczają wszelkie hamulce.
-Prokuratorzy zebrali opinie...
-Są różne cząstkowe opinie - wynikają z nich sprzeczne wnioski. Dlatego prokuratorzy zamówili jeszcze jedną, podsumowującą.
-Może zbyt gorliwi przełożeni prokuratorów prowadzących tę sprawę chcą się panu zasłużyć i wywierają naciski?
-A czego one miałyby dotyczyć?
-ĘZbierania kolejnych opinii biegłych.
-ĘPrzecież każdą sprawę należy wyjaśnić rzetelnie. Tylko tyle.