Tragedia podczas koszenia kukurydzy! Dwóch mężczyzn nie żyje

2018-08-31 14:43

Ludzki błąd, zły stan techniczny maszyny, a może zbyt nisko zawieszone linie energetyczne? Śledczy ustalają, co było przyczyną tragicznego w skutkach wypadku podczas prac polowych we wsi Czarne na Suwalszczyźnie. Dwaj mężczyźni wynajęci do skoszenia pola kukurydzy zahaczyli wysięgnikiem sieczkarni o linię średniego napięcia. Obydwu poraził prąd, a maszyna stanęła w ogniu.

Spalił ich prąd na polu

i

Autor: Archiwum serwisu

Do potwornego wypadku doszło w miejscowości Czarne w powiecie suwalskim (woj. podlaskie). Stanisław J. (+35 l.) i Maciej K. (+28 l.), obaj mieszkańcy pobliskiej gminy Kalinowo, byli zatrudnieni w firmie oferującej swoje usługi rolnikom. Przyjeżdżali tu do pracy od lat i doskonale znali pagórkowate tereny Suwalszczyzny. Tym razem zostali wynajęci do skoszenia pola kukurydzy. Operatorem sieczkarni był starszy z mężczyzn, zaś młodszy jechał obok ciągnikiem z przyczepą. Uruchomili maszyny i już mieli przystąpić do koszenia, gdy nagle wysięgnik sieczkarni zahaczył o zwisające nad skrajem pola przewody elektryczne średniego napięcia. Olbrzymi ładunek elektryczny poraził Stanisława J., a obsługiwana przez niego maszyna stanęła w ogniu. Maciej K., widząc co się dzieje, natychmiast wyskoczył z kabiny traktora i bohatersko rzucił się starszemu koledze na pomoc. Kiedy jednak tylko wstąpił na metalowe schodki sieczkarni, jego także raził prąd. Pomoc wezwali świadkowe tragedii. Strażacy ugasili ogień, ale dla młodych kombajnistów nie było już ratunku.

– Ciała ofiar były osmolone. Śledztwo będzie prowadzone zarówno pod kątem nieumyślnego spowodowanie śmierci, jak również naruszenia zasad BHP i wypadku przy pracy ze skutkiem śmiertelnym – wyjaśnia Leszek Rudnik (55 l.) z Prokuratury Rejonowej w Suwałkach.

Sekcję zwłok mężczyzn zaplanowano na przyszłą środę. Wtedy będzie jasne, czy zginęli od razu porażeni prądem, czy też spłonęli w pożarze.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki