Artur i Dorota badają cienką granicę życia i śmierci. Pokazali, jak działają przy -18 stopniach

2026-01-09 16:11

Tej zimy w Toruniu temperatury spadają nawet do -18 stopni Celsjusza. W tych warunkach oni badają cienką granicę życia i śmierci. Artur i Dorota z organizacji Serce Torunia pokazali reporterowi miejsca, które w dzień omija się szerokim łukiem, a w nocy, spod zwałów naniesionych rzeczy, można tam usłyszeć oddech osób bezdomnych. Zobaczcie zdjęcia i przejmujący materiał!

  • W Toruniu z miejsc w schronisku i noclegowni nie korzysta - mimo siarczystych mrozów - około kilkadziesiąt osób w kryzysie bezdomności.
  • Takie są szacunki wolontariuszy z organizacji Serce Torunia, która pomaga bezdomnym od 2023 roku. To już trzecia zima, odkąd zaczęli działać. W tym roku mierzą się z siarczystymi mrozami!
  • Wolontariuszami są lekarze, nauczyciele, prawnicy, studenci, młodsi i starsi. Czasami ci, którym z bezdomności udało się już wyjść. Przedstawiciele organizacji Serce Torunia  pokazali Polskiej Agencji Prasowej miejsca, które w dzień omija się szerokim łukiem, a w nocy, spod zwałów naniesionych rzeczy, można tam usłyszeć oddech osób bezdomnych. Materiał znajduje się poniżej!

Artur i Dorota z Torunia ruszają na pomoc. Nie straszne im mrozy

Artur i Dorota są w tzw. Sercowni już przed godz. 17. Za chwilę ruszą na patrol, trzeba tylko zapakować auto. Jeszcze chwila, bo musi ruszyć wydawka jedzenia. Ludzi nie ma w czwartek wieczorem aż tak dużo. Przyszło tylko około 100 osób. - Potrafi ich być więcej. Przychodzą osoby w kryzysie bezdomności, ale i po prostu biedne - powiedział dziennikarzowi PAP jeden z wolontariuszy.

Jest tak zimno, że w siedzibie organizacji zamarzła woda. Ratują się wielkimi baniakami. Dla wielu posiłek, który wydadzą, będzie pierwszym ciepłym od wielu dni. A mróz nie puszcza w Toruniu od dłuższego czasu. Pakują do auta kurtkośpiwory, ciepłą kawę, podgrzane zupy, jakieś buty, skarpetki, rękawiczki. Przydać się może wszystko. - Czterech braci na pewno już czeka przy Bydgoskiej. Zawsze tam są - mówią. - Nie poukładało im się w życiu. Fajne chłopaki. Zawsze mają tam czysto. Taki dom sobie zrobili. Dom i nie dom - mówi Artur. Nie ocenia. Wie, że od posiadania mieszkania do trafienia na ulicę droga jest krótsza, niż wielu się wydaje.

"Czasami są jakieś butle z gazem, palniki, jakieś palety spalą, żeby było cieplej"

- Ruszyli. W aucie jest zimno, a co dopiero na zewnątrz. Pierwsza stacja jest przy Szosie Okrężnej. Wiedzą, gdzie dalej jechać. Ci, którzy przychodzą na wydawkę, mówią o następnych. Proszą, żeby do Kryśki zawieźć trochę puszek i kołdrę. Nie chce kurtkośpiwora. Nie lubi go. Woli zwykłą kołdrę, taką, jaką miała w domu. Przy Okrężnej skręcamy w drogę, w którą nocą raczej nikt przy zdrowych zmysłach nie wjeżdża. Latarki do ręki. Prąd do takich miejsc nie dochodzi - relacjonuje w reportażu dziennikarz PAP.

- Czasami są jakieś butle z gazem, palniki, jakieś palety spalą, żeby było cieplej - wyjaśnia Dorota z Serca Torunia. Wraz z Arturem zostawia puszki, kurtkośpiwór, zupę w termicznym opakowaniu. Lokatora nie było. Pewnie grzeje się gdzieś w galerii. Zamkną ją o 22, wtedy wróci. Chyba że szybciej przegoni go ochrona. U braci też dziś pusto, ale widać, że niedawno wyszli. Może na chwilę? To jedni z pierwszych podopiecznych Serca.

- Dobre chłopaki. Czasami jakiś butapren wjedzie, to nieco trudniej się dogadać, alko jest grane. Zobacz jednak, nawet Mikołaja na ścianie powiesili – mówi PAP Artur. W środku wala się masa rzeczy. Trudno jednak mówić o nieporządku. Za drzwi robi jakaś stara płyta. Pustostan tynku z wierzchu nie ma. Wewnątrz jednak bracia zadbali nawet o ozdoby na ścianach. - I niech ktoś mi powie, że oni sami wybrali taki los. Nic nie wybrali, nikt tego nie chce - ścisza głos Dorota.

Wolontariusze doskonale wiedzą, jaki bywa społeczny odbiór bezdomności. - Pije, nie chce do noclegowni, więc to jego problem. Niech się weźmie za siebie, wytrzeźwieje, a tak to co mamy darmozjada utrzymywać - słyszą to często.

"Ten patrol to badanie cienkiej granicy życia i śmierci"

- O czym my w ogóle rozmawiamy? Jakie tu są niuanse? Przecież przy tej temperaturze ten patrol to badanie cienkiej granicy życia i śmierci - słyszy reporter PAP Tomasz Więcławski. Dorota jest zła. - W takich sytuacjach czasami myślę, że ta nasza robota nie ma sensu - mówi. W czwartek wieczorem z Arturem uratowała jednak być może kolejne ludzkie życie. Na Dworcu Wschodnim wolontariusze spotykają gościa z Chełmży. Po trzydziestce, może tuż przed czterdziestką. Trudno powiedzieć, bo na ulicy jasne kryteria grup wiekowych się zacierają.

- Byłem w Caritasie w Chełmży. Takie sytuacje się porobiły różne. Jestem tutaj - mówi mężczyzna. Pada pytanie, czy będzie miał, gdzie spędzić noc. Temperatura ma spaść do minus 18 stopni - Chyba będę miał - mówi. Dorota nie jest usatysfakcjonowana. - Czy my wiemy, że on przeżyje tę noc? - pyta retorycznie. Zostawiamy mężczyznę w poczekalni. Ochroniarz obiecał, że przeganiać go nie będzie. O 24 muszą jednak zamknąć. Dostał zupę, jakieś drugie, kurtośpiwór i kawę. Wszystko zostawił sobie na parapecie, podzielił. Najpierw zapalił jednak papierosa. Lubi przed jedzeniem zapalić.

 - Kocham Was! – krzyknął do Artura i Doroty mężczyzna przed 50-tką na Dworcu PKS. Prosi o spodnie. - Przyjdź w niedzielę, będzie wydawka ubrań przy Skłodowskiej. Czemu nie przychodzisz do nas do Serca Torunia? - pytają wolontariusze. - Pijany mam przyjść? Nie, pijany nie chcę - odpowiada.

 W zorganizowanych noclegowniach i schroniskach pijanych nie przyjmują. Takie są w Polsce przepisy. W Toruniu jednak wszyscy wiedzą, że w noclegowni przepis przepisem, a życie życiem. - Mamy ludzi zostawić na tym mrozie? - słyszy reporter PAP. - Widać przepis jest zły - dodał rozmówca. Nikt tu nie chce się chwalić nazwiskami. Na ulicy, jak i w wolontariacie wystarczą imiona czy ksywy.

Ochroniarz na Dworcu Toruń Miasto szczegółowo opisuje rozkład, w jakim działają w tej okolicy osoby w kryzysie bezdomności. - Doskonale wiemy, kiedy i gdzie są. Trzeba być człowiekiem – dodał.

Boją się, że znajdą ciało

W każdym z odwiedzanych miejsc poraża sterta zbieranych zewsząd rzeczy. Nieład, bałagan, ale jednak często w jakiejś logice, porządku. Takie paradoksy. Jakieś butelki, śmieci, podarte ubrania. Coś tam w roku próbuje się suszyć. Jak to jednak ma wyschnąć przy minus 18? Uwagę reportera PAP skupiają równiutko poukładane książki.- Są tu i czytelnicy. Baśka bardzo lubi czytać. Zbiera te książki po śmietnikach. Opowiada, co przeczytała. Mroza lubi - wyjaśnił Artur. Oboje z Dorotą wskazali zgodnie, że najbardziej boją się znaleźć na patrolu ciało.

- To jest z tyłu głowy, ale z tą myślą nie jedziemy - mówią. - Serce Torunia, dobry wieczór - przedstawiają się, podchodząc pod kolejny bunkier, tym razem w terenie fortów. Milkną. Spod zwałów rzeczy trzeba spróbować usłyszeć oddech.

Autorem reportażu jest Tomasz Więcławski z PAP

Galeria: Streetworking przy -18 stopni Celsjusza. Artur i Dorota z organizacji Serca Torunia nie zamierzają się poddać 

Widzisz osobę, która potrzebuje pomocy? Reaguj!

Kontakt ze służbami:

Jak Toruń pomaga osobom w kryzysie bezdomności? Informator Urzędu Miasta Torunia znajduje się w tym miejscu.

Super Express Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki