Prąd znikł w gniazdkach pomiędzy godziną 8.50 a 9.19. W tym czasie sześć stacji wysokiego napięcia, zasilających Mokotów, Stegny, Ochotę, Ursynów, Imielin i Służewiec oraz stacja energetyczna "Konstancin", należąca do Zakładu Energetycznego Warszawa Teren Dystrybucja, nie działały. Lodówki zaczęły cieknąć, komunikacja miejska została sparaliżowana. - O mały włos spóźniłabym się do pracy. Każde duże miasto powinno sobie radzić z takimi awariami - denerwuje się Hanna Kordasz (48 l.) ze Służewca.
Kto nawalił? Zarządzającą warszawską siecią energetyczną firma RWE STOEN Operator twierdzi, że cała heca rozpoczęła się po awarii w bloku nr 9 w Elektrociepłowni Siekierki. Jednak Vatenfall, właściciel tejże elektrowni, mówi, że ich blok przestał działać o godzinie 8.10. Do 8.50, a wtedy zabrakło prądu, funkcję nieczynnego bloku przejęły trzy inne. W czasie awarii Siekierki więc działały. - Elektrownia pracowała cały czas. Zepsuty blok naprawiliśmy o 12.12. Nie potrafię wyjaśnić, skąd się wzięła ta awaria w Warszawie - mówi rzecznik Vattenfalla Łukasz Zimnoch (36 l.), firmy, która jest właścicielem Elektrociepłowni Siekierki. - Jeżeli awaria naszego bloku nr 9 wpłynęła na awarię systemu, to potwierdza to tylko naszą głoszoną od dawna i opartą na faktach opinię, że w kraju brakuje rezerw mocy wytwórczych i przesyłowych. W związku z tym rośnie dramatycznie ryzyko, że awarie, które do tej pory nie powodowały zakłóceń, teraz przy braku rezerw mogą się okazać niebezpieczne dla systemu energetycznego - dodaje rzecznik.
W STOEN-ie na razie nie wiedzą, co się stało i co było przyczyną awarii. - Powołaliśmy specjalną komisję techniczną, która wyjaśnia okoliczności i przyczyny zdarzenia. Jej praca trwa - mówi Iwona Jarzębska z RWE STOEN Operator. - Pierwszym zakłóceniem, które zarejestrowaliśmy w naszym systemie, było awaryjne odstawienie bloku nr 9 w Elektrociepłowni Siekierki, nienależącej do RWE STOEN Operator - twierdzi.
Obie firmy odpowiedzialne za dostarczanie prądu zrzucają na siebie winę. Warto jednak, by wyciągnęły z niej wnioski. Teraz awaria trwała tylko pół godziny. Ale co będzie następnym razem?