Donald Trump zaczął mówić o swoim zdrowiu. Zażywa pewien środek częściej, niż chcą lekarze i nie ćwiczy
Donald Trump w czerwcu skończy 80 lat i wielu zastanawia się, jaki naprawdę jest stan jego zdrowia. Niepokój wzbudziły już parę miesięcy temu chociażby siniaki widoczne na dłoniach prezydenta Stanów Zjednoczonych, które jego rzeczniczka tłumaczyła... częstymi uściskami dłoni. Teraz Donald Trump dał się namówić na powiedzenie paru bardziej osobistych słów o swoim zdrowiu i tym razem nie tylko zapewniał, że wszystko jest wspaniale. Powiedział coś jeszcze, co może niepokoić. Szczere słowa prezydenta padły w wywiadzie udzielonym dziennikowi „Wall Street Journal”. Tym razem Trump nie tłumaczył się ściskaniem rąk, podał za to inne wyjaśnienie siniaków pojawiających się na swoich rękach. „Mówią, że aspiryna rozrzedza krew, a ja nie chcę, żeby gęsta krew płynęła mi przez serce. Chcę ładnej, rzadkiej krwi przepływającej przez moje serce” – powiedział Trump w wywiadzie dla „The Wall Street Journal”, przypisując często widoczne siniaki na dłoniach – i makijaż, którego używa, aby je ukryć – przyjmowaniu aspiryny. „Biorę większą dawkę, ale robię to od lat i tym, co to powoduje, są siniaki”. Trump zmniejsza w pewien sposób ryzyko zakrzepów, ale zwiększa prawdopodobieństwo krwawień czy siniaków, a przyjmowana przez niego dawka aspiryny jest większa, niż zalecana.
"To nudne. Spacerowanie na bieżni albo bieganie na bieżni godzinami, jak robią to niektórzy, to nie dla mnie"
„Porozmawiajmy o zdrowiu po raz 25. Moje zdrowie jest idealne” - mówił prezydent, chyba lekko poirytowany dopytywaniem dziennikarzy. Zapytano go także o to, czy wykonuje jakieś ćwiczenia fizyczne. A on... zaprzeczył. Jak przyznał, poza golfem sport go nie pociąga w żadnej formie. „Po prostu tego nie lubię. To nudne. Spacerowanie na bieżni albo bieganie na bieżni godzinami, jak robią to niektórzy, to nie dla mnie” - mówił szczerze amerykański przywódca. Odniósł się też do wcześniejszych doniesień Białego Domu o tym, ze poddał się tomografii komputerowej. Jak stwierdził, trochę tego żałuje, bo choć było to czysto prewencyjne badanie, które nie wykazało nieprawidłowości, uruchomiło falę spekulacji. „Z perspektywy czasu szkoda, że to zrobiłem, bo dałem im trochę amunicji. Byłoby o wiele lepiej, gdyby tego nie zrobili, bo sam fakt, że się temu poddałem, mówił: »O rany, coś jest nie tak?«. No cóż, nic się nie stało”.