Tychów miała zdobyć Rysy. Ze schroniska nad Morskim Okiem wyszli o świcie. Prowadził ich nauczyciel Mirosław Sz. Byli dobrze przygotowani i wyposażeni, tyle że tak ambitna zimowa wyprawa wiązała się ze sporym ryzykiem. I stało się. Około 11 ze szczytu Rysów zeszła potężna lawina. Zginęło w niej ośmiu uczniów. Ciała większości z nich odnaleziono dopiero w czerwcu w Czarnym Stawie...
Teraz nauczyciel z I Liceum Ogólnokształcącego w Tychach został skazany prawomocnie w procesie cywilnym o odszkodowanie. Proces wytoczył mu Andrzej M., ojciec braci. Po kilku latach sądowych korowodów wyrok jest prawomocny. Nauczyciel musi zapłacić odszkodowanie w wysokości 140 tys. zł. Jednocześnie sąd doszedł do wniosku, że ani miasto Tychy, ani Uczniowski Klub Sportowy Pion, współorganizatorzy tragicznej wyprawy, płacić razem z nauczycielem nie muszą.
Jako laik nie mogę się odnosić do prawnego aspektu sprawy. Co do aspektu moralnego, to mam pewną satysfakcję. Żal mi tylko nauczyciela, bo został z tym sam, tak jak ja 16 lat temu - mówi ojciec braci zabitych przez lawinę.
Po ogłoszeniu wyroku Mirosław Sz. szybko opuścił gmach sądu. Nie rozmawiał z nikim. Natomiast Andrzej M. był z wyroku zadowolony, choć domagał się 700 tys. zł. odszkodowania. - Jako laik nie mogę się odnosić do prawnego aspektu sprawy. Co do aspektu moralnego, to mam pewną satysfakcję. Żal mi tylko nauczyciela, bo został z tym sam, tak jak ja 16 lat temu – mówił zaraz po wyroku.
Wygląda jednak na to, że skazany nauczyciel zapłaci odszkodowanie w ekspresowym tempie. Na wieść o jego kłopotach szybko zorganizowali się jego dawni uczniowie. I prowadzą publiczną zbiórkę pieniędzy. W komentarzach podkreślają, że Mirosław Sz. jest świetnym nauczycielem i pedagogiem, i że to on nauczył ich pasji do wielu rzeczy. W poniedziałek przed południem zebrali już ponad połowę kwoty odszkodowania.
Polecany artykuł: