Miał być pokaz szybkich aut, a był pokaz brawury i nieodpowiedzialności. Norweg, który kierował żółtym koenigseggem, przecenił swoje umiejętności. Od samego początku jego przejazdu - jak relacjonują świadkowie - widać było, że przeszarżował. Stracił panowanie nad autem i z olbrzymią siłą wjechał w widzów. Ludzi dosłownie wyrzuciło w powietrze.
Ludzie latali w powietrzu jak lalki
- Przyszedłem na ten pokaz fotografować. Gdybym nie odskoczył, nie wiem, co by ze mną było - mówi Sekulski, który gdy zauważył, że kierowca dziwnie się zachowuje i zbliża z niebezpieczną prędkością, próbował ratować się ucieczką. - Mam poranione i potłuczone nogi - mówi i dodaje, że mogło być dużo gorzej. W sumie 19 osób trafiło do poznańskich szpitali. - Jedna z pacjentek ma pękniętą wątrobę. To poważny uraz. Na pewno będzie operowana - mówił Stanisław Rusek, rzecznik prasowy Wielospecjalistycznego Szpitala Miejskiego im. Józefa Strusia w Poznaniu.
Wśród ofiar jest dwoje dzieci. Andrzej Borowiak chwilę przed zamknięciem tego wydania gazety uspokajał: - Jak informują lekarze, życiu pacjentów nie zagraża niebezpieczeństwo.
Kierowca sportowego auta, który doprowadził do katastrofy, był trzeźwy.