Sam wiesz, że dzieci nie usiedzą długo na miejscu. Nie będą tkwić na plaży pod parasolem. Dla nich frajda to pluskanie, biegi po piachu, gra w piłkę, pływanie na supie czy inne aktywności. Z jednej strony sama radość, bo przecież wakacje po to są, z drugiej o wypadek nietrudno.
Kto nie wspinał się po drzewach po papierówki? Nie skakał przez przeszkody, nie huśtał na gałęzi i nie wchodził tam, gdzie nie powinno się wchodzić? Odpowiedź jest prosta: wszystkie dzieci tak robią. Mało tego – niektórzy nigdy z tego nie wyrastają. Niestety, złamana noga czy ręka zawsze się mogą zdarzyć. A taki wypadek to nie tylko ból i przykre zakończenie wakacji. To długie leczenie, a także masa kłopotów.
Daleko od miasta
Wyobraź sobie, że jesteś na polu namiotowym daleko za Suwałkami, albo nad morzem gdzieś między Niechorzem a Mrzeżynem czy w prywatnej kwaterze w Beskidzie Niskim. Szpital z oddziałem ortopedycznym? Nie wiadomo gdzie, ani jak się tam dostać. Warto więc mieć taką usługę, by zadzwonić do operatora, który przyśle transport medyczny, a ten zawiezie pacjenta do odpowiedniego szpitala i potem do domu. To ważne, bo jak podróżować pociągiem lub w ciasnym aucie z nogą w gipsie? Bardzo zły pomysł. Zapobiegliwi będą sobie mogli pogratulować rozwagi, że pomyśleli o zabezpieczeniu przed takimi kłopotami.
Dzięki tej usłudze można otrzymać sprzęt rehabilitacyjny np. kule czy bezpłatne wizyty u fizjoterapeuty. Rzadko kto o tym pamięta, a przecież złamanie to nie tylko uszkodzenie kości. To unieruchomiony staw, osłabione mięśnie i napięte ścięgna. By kończyna wróciła do pełnej sprawności, potrzebne są zabiegi i ćwiczenia. I to im szybciej, tym lepiej, bo trzeba wrócić do szkoły, do pracy i codziennych obowiązków.
Nagła choroba czy wypadek
A wakacyjnych dramatów może być więcej – ot pod wpływem upału zaostrzy się twoja choroba wieńcowa i trzeba będzie koniecznie iść do szpitala. Tam pewnie zawiezie cię karetka, ale transport medyczny do domu to duża ulga.
Albo… pogryzą cię osy. Te owady są w sierpniu najbardziej aktywne. W tym okresie jest ich w gniazdach najwięcej. Larwy przestają produkować słodką wydzielinę, która wcześniej była głównym pokarmem dla dorosłych robotnic. Głodne owady desperacko poszukują cukru. Słodka drożdżówka, sok czy kompot przyciągają je jak magnes. Rozdrażnione osy będą z tobą walczyć o zdobycz. Żądlą, a inaczej niż pszczoły, mogą to robić wielokrotnie. To nie tylko ból - reakcja uczuleniowa na jad os może cię zaskoczyć. Puchniesz, możesz mieć kłopoty z oddychaniem. Pomoc lekarza jest w takich wypadkach konieczna, a nie zawsze da się liczyć na karetkę, więc i tu assistance wakacyjny może się bardzo przydać.
Wakacyjny assistance
Takie zabezpieczenie łatwo sobie wykupić u ubezpieczyciela, ale klienci Providenta mogą je wykupić. By skorzystać z takiej oferty, nie trzeba nawet być obecnym klientem, wystarczy, że już się korzystało z Providenta.
Zapytasz: a może szkoda pieniędzy, bo jeszcze nic złego nie przydarzyło ci się na urlopie? I dobrze, oby było tak zawsze. Jednak nawet świadomość, że w razie kłopotów ktoś je za ciebie rozwiąże, jest warta tego, by nie robić tu oszczędności. Za niewielką kwotę zyskujesz poczucie bezpieczeństwa i święty spokój na urlopie.
Autor: Provident/ Materiały prasowe
Martyna Kubiak-Guberow Kierownik ds. Rozwoju Produktu i Rynku VAS
Ubezpieczenie zdrowia zapewnia realne bezpieczeństwo podczas wakacji i nie tylko: wysokie świadczenia za pobyt w szpitalu, wsparcie w razie poważnych urazów i złamań oraz pomoc przy najcięższych przypadkach (OIOM). Kluczową korzyścią jest assistance medyczne – organizacja leczenia, transport, wizyty specjalistów i dostawa leków, dzięki czemu klient zyskuje spokój i szybki powrót do wypoczynku.