Zasypiał na starcie

2007-10-23 0:16

Aby tak się stało, musiał wydarzyć się cud. I wydarzył się! A ja w końcu mogę powiedzieć, że znam najlepszego kierowcę na świecie! Mistrz F1, Kimi Raikkonen, to ten sam młody, niesamowicie wstydliwy chłopak, który w 1998 roku, gdy się poznaliśmy, nie umiał mówić po angielsku.

Wszystkim wydaje się, że pseudonim Iceman ("Człowiek z lodu") wynika z jego sposobu bycia, z tych zimnych oczu bez wyrazu i kamiennej twarzy, nawet w najbardziej emocjonujących momentach. Ale nie! To wynika ze stylu jazdy, zachowania na torze i przed wyścigiem. Jest spokojny, nie podpala się. W 1998 r., kiedy Kimi startował z pierwszego miejsca do finału kartingowych MŚ, czekając na polach przedstartowych, po prostuÉ zasnął.

Ten niezwykły spokój został mu do dzisiaj. W ostatnim wyścigu tego sezonu potrafił jechać tempem podobnym do kolegi z teamu, a przy tym zaoszczędzić paliwa na dwa dodatkowe okrążenia. Te dwa okrążenia przejechał tak perfekcyjnie, jak to tylko możliwe - na 100, nie - na 101 procent! To pokazuje, jak szybkim i perfekcyjnym jest kierowcą. Zresztą zawsze taki był.

Kimi zdobył tytuł oczywiście dzięki Massie, błędom Hamiltona, teamowi Ferrari i wszystkim, którzy go wspierają. Ale przede wszystkim zdobył go dzięki swoim niezwykłym umiejętnościom i cechom charakteru. A to dopiero początek.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki