Do zbiorowego gwałtu miało dojść w nocy z 27 na 29 sierpnia w Sieradzu. - Zaczęło się od tego, że trzech mężczyzn wciągnęło siłą do samochodu osobowego 19-letnią kobietę, która szła późnym wieczorem jedną z ulic Sieradza, zresztą w centrum miasta - opisywał okoliczności zdarzenia rzecznik prokuratury okręgowej w Sieradzu, Józef Mizerski. - Kobieta jest mieszkanką Sieradza. Potem pojechali około 10 kilometrów, nad zbiornik Próba. Tam kobieta, przy użyciu siły, została zmuszona do obcowania płciowego. Została zgwałcona przez wszystkich trzech mężczyzn. Potem mężczyźni odwieźli ją na tę samą ulicę w Sieradzu. 19-latka niezwłocznie zgłosiła się na policję, wskazała też jednego - znanego jej - gwałciciela. To 23-letni mieszkaniec Sieradza. Został tymczasowo aresztowany. Sieradzka policja ściga dwóch pozostałych gwałcicieli - mówił rzecznik Dziennikowi Łódzkiemu. Jak się jednak okazuje, teraz 23-latek został wypuszczony do domu. - Sąd zapoznał się z całością zgromadzonych materiałów dowodowych i uznał, iż w sprawie nie zachodzi duże prawdopodobieństwo popełnienia czynu przez podejrzewanego - powiedział Jacek Klęk, rzecznik sądu w Sieradzu. - Dodam, że w sprawie pojawiło się wiele wątpliwości - powiedział rzecznik sądu.
Zobacz: OSTROŁĘKA: 15-latka ofiarą zbiorowego gwałtu. Sprawcy w areszcie