16-letnia Chloe Watson Dransfield zabita nożem na ulicy przez grupę nastolatków. Powodem kłótnia o chłopaka
Brytyjczycy mają już dość przemocy na ulicach. Śmierć zaledwie 16-letniej dziewczyny, zadźganej nożem z bezsensownego, błahego powodu, wstrząsnęła nie tylko mieszkańcami Leeds i rozpisują się o niej teraz wszystkie media na Wyspach. Nastolatka została znaleziona nad ranem w sobotę na spokojnej ulicy w dzielnicy Austhorpe. Miała ranę kłutą pleców. Mimo zaangażowania przechodniów, a potem lekarzy w próby reanimacji dziewczyna zmarła w szpitalu. Policja prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa. W poniedziałek zatrzymano w tej sprawie już piątą osobę – 17-letniego chłopaka. Wcześniej w ręce funkcjonariuszy trafiły dwie kobiety w wieku 18 lat, 19-letni mężczyzna i inny 17-letni chłopak. Wszyscy zostali aresztowani pod zarzutem morderstwa. To mieszkańcy Leeds.
„Nie da się opisać bólu. Zostawiła po sobie pustkę, której nic nie wypełni”
Według wstępnych ustaleń do tragedii mogło dojść po kłótni o chłopaka. Chloe była z nim w związku od około półtora roku. Znajomi twierdzą, że relacja była trudna, a kilka tygodni wcześniej dziewczyna dowiedziała się o zdradzie. W noc zdarzenia Chloe była na imprezie. Tuż przed atakiem napisała do znajomej, prosząc o to, by po nią wyszła. Chwilę później została znaleziona na ulicy. Jeden z sąsiadów próbował ją ratować, wykonując reanimację do czasu przyjazdu karetki. Rodzina nie kryje rozpaczy. W poruszającym oświadczeniu bliscy nazwali Chloe „swoją księżniczką”. Podkreślają, że była lojalna, pogodna i bardzo związana z rodziną. „Nie da się opisać bólu. Zostawiła po sobie pustkę, której nic nie wypełni” – przekazali. Dziewczyna miała plany na przyszłość. Niedawno dostała się do szkoły, gdzie miała uczyć się fryzjerstwa i kosmetyki. Jak mówią bliscy, była spokojna, nie sprawiała problemów i „po prostu trafiła na niewłaściwą osobę”. Na miejscu tragedii pojawiają się kwiaty i znicze. To spokojna okolica i nikt nie spodziewał się takiego zdarzenia.