Alarm powodziowy we Francji
Serwis monitorujący zagrożenie powodziowe Vigicrues przekazał, że w trzech departamentach: Maine i Loary, Żyrondy i Lot oraz Garonny utrzymuje się najwyższy poziom alertu powodziowego - czerwony. Vigicrues ostrzegł, że silne opady utrzymają się we wtorek i w godzinach popołudniowych należy spodziewać się wylewu położonych w północno-zachodniej części kraju dopływów Loary: rzek Loir, Sarthe, Mayenne i Maine. Już teraz w okolicy wiele dróg i gospodarstw jest zalanych.
Na północnym-zachodzie najbardziej zagrożone jest miasto Angers (ok. 160 tys. mieszkańców). Lokalne władze zamknęły parkingi i niektóre przystanki tramwajowe. - Obserwujemy najwyższy poziom wód od 25 lat - ostrzegł mer gminy Angers Christophe Bechu. Mer zaapelował do mieszkańców o zachowanie odpowiedzialności i baczne obserwowanie informacji podawanych przez władze.
Trudna sytuacja panuje także w południowo-zachodniej części Francji, gdzie dochodzi do wylewów rzek Garonny, Adour i Dordogne (w okolicach miasta Bordeaux). Te tereny nawiedziła burza Nils, która według ekspertów wywołała powodzie.
We wtorek i środę łącznie 12 departamentów w całej Francji będzie oznaczonych kolorem pomarańczowym - to drugi najwyższy poziom zagrożenia. Objęte alarmem departamenty to: Charente, Charente-Maritime, Correze, Dordogne, Ille-et-Vilaine, Indre-et-Loire, Landy, Loire-Atlantique, Sarthe, Tarn i Garonna, Wandea i Morbihan.
"Doświadczamy tego, co jest naszą przyszłością"
Agencja AFP, powołując się na naukowców z Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC), zwróciła uwagę, że ulewne deszcze będą coraz częstsze i bardziej intensywne ze względu na zmiany klimatu. - Statystycznie doświadczamy tego, co jest naszą przyszłością, czyli wilgotniejszych zim, a co za tym idzie - obfitszych opadów - zaznaczył hydrolog z uniwersytetu w Rennes Pierre Brigode.