Głośna interwencja niemieckiej policji wobec członków Ruchu Obrony Granic wciąż wywołuje ogromne emocje. Po tym, jak w sieci pojawiły się nagrania przedstawiające szarpaninę z funkcjonariuszami oraz skucie Roberta Bąkiewicza, na policjantów spadła fala komentarzy. Część z nich zawierała groźby pozbawienia życia, dlatego sprawą zajęły się niemieckie służby.
Chcieli przejść z krzyżem pod polski Głaz Pamięci
Do zdarzenia doszło podczas zgromadzenia w Berlinie. Członkowie Ruchu Obrony Granic zamierzali przejść z transparentami, dużym drewnianym krzyżem oraz przy głośnych okrzykach pod polski Głaz Pamięci. Berlińska policja poinformowała jednak, że przemarsz do tego miejsca nie został dopuszczony i funkcjonariusze uniemożliwili uczestnikom jego kontynuowanie.
Nagrania z interwencji szybko trafiły do mediów społecznościowych. Widać na nich, jak policjanci próbują zatrzymać osoby niosące krzyż. W pewnym momencie doszło do przepychanek i szarpaniny między demonstrantami a funkcjonariuszami.
Wśród osób, wobec których podjęto interwencję, znalazł się również lider Ruchu Obrony Granic Robert Bąkiewicz. Mężczyzna został obezwładniony i skuty kajdankami. Po wykonaniu czynności przez policję wszystkie zatrzymane osoby zostały zwolnione na miejscu.
– To pokazuje, jaki jest szacunek do historii i do Polaków – komentował później Bąkiewicz.
Tysiące komentarzy po interwencji. Policjanci otrzymali groźby
Sprawa odbiła się szerokim echem zarówno w Polsce, jak i w Niemczech. Według rzecznika berlińskiej policji Floriana Natha, do środowego wieczoru w mediach społecznościowych pojawiło się około sześciu tysięcy komentarzy odnoszących się do wydarzeń.
Jak informują niemieckie media, znaczna część wpisów miała charakter obraźliwy i zawierała mowę nienawiści. Kilku policjantów uczestniczących w interwencji miało otrzymać także groźby śmierci.
Przykładem jednego z wpisów miał być komentarz zamieszczony w internecie, w którym autor oferował nagrodę za odnalezienie funkcjonariuszy. W związku z pojawiającymi się groźbami Wydział Bezpieczeństwa Państwowego Krajowego Urzędu Policji Kryminalnej wszczął kilka postępowań wyjaśniających.
Śledztwo po internetowych groźbach
Niemieckie służby analizują teraz wpisy publikowane po głośnej interwencji. Śledczy mają ustalić osoby odpowiedzialne za kierowanie gróźb pod adresem funkcjonariuszy.
Choć uczestnicy protestu zostali zwolnieni po zakończeniu policyjnych czynności, konsekwencje wydarzeń spod polskiego Głazu Pamięci w Berlinie wciąż nie cichną. Sprawa stała się przedmiotem gorącej debaty po obu stronach granicy.