Spis treści
Nocny koszmar w Jülich-Merzenhausen
Wszystko rozegrało się w ciemnościach, tuż przed północą, około godziny 23:50 na ulicy Lahnweg w miejscowości Jülich-Merzenhausen. Rutynowa trasa zmieniła się w scenariusz rodem z najgorszego filmu akcji. Gdy 46-letni Polak zatrzymał swojego tira, nie spodziewał się, że za chwilę stanie oko w oko z niebezpieczeństwem. Nagle z mroku wyłoniły się postacie — otoczyła go grupa zamaskowanych mężczyzn. Sytuacja błyskawicznie stała się dramatyczna. Jeden z bandytów wyciągnął broń i wycelował w przerażonego kierowcę, żądając oddania pojazdu. Jak podaje policja w Düren, sprawcy doskonale wiedzieli, po co przyszli.
„Sprawcy działali szybko i zdecydowanie. Ich celem było Buntmetall”
— informuje policja w Düren.
Napastnicy nie marnowali czasu. Wsiedli do ciężarówki i odjechali z naczepą wypełnioną po brzegi cennymi metalami kolorowymi, zostawiając Polaka samego w ciemnej uliczce. Co czuł w tamtej chwili mężczyzna? Przerażony kierowca pobiegł do najbliższego domu, by szukać ratunku i wezwać służby.
Obława z użyciem śmigłowca
Reakcja służb była natychmiastowa. Niemiecka policja rozpoczęła szeroko zakrojoną obławę, która swoim rozmachem mogła zaskoczyć nawet okolicznych mieszkańców. W powietrze wzbił się policyjny helikopter, który z góry przeczesywał tereny Jülich i Krefeld, szukając bandytów. Dzięki błyskawicznej akcji i wsparciu z powietrza, funkcjonariuszom udało się wkrótce namierzyć skradziony zestaw w rejonie Krefeld. Czy to był koniec emocji tej nocy? Absolutnie nie.
Strzały i policyjny pies w akcji
Finał poszukiwań rozegrał się w Meerbusch, gdzie doszło do dramatycznych scen. W kolejnych godzinach funkcjonariusze zatrzymali dwóch mężczyzn w wieku 32 i 29 lat. Podczas interwencji sytuacja wymknęła się spod kontroli — padł strzał z broni służbowej, a do akcji wkroczył policyjny pies. Jeden z podejrzanych został ranny w wyniku postrzału oraz pogryzienia, jednak lekarze zapewniają, że jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Procedury są nieubłagane: sprawę użycia broni bada teraz policja w Duisburgu pod nadzorem prokuratury.
To dopiero wierzchołek góry lodowej?
Mimo sukcesu policji i odzyskania tira, śledczy nie spoczywają na laurach. Istnieje podejrzenie, że zatrzymani bandyci mogą być częścią większej grupy przestępczej, która poluje na cenne ładunki.
„Ustalamy dalszych możliwych sprawców oraz pełne tło zdarzenia”
— przekazuje policja.
Wciąż nie wiadomo, z jakiego miasta pochodził zaatakowany Polak - czy przyjechał z Polski, czy może mieszkał i pracował w Niemczech na stało. Służby milczą na ten temat.
