- Świat kina żegna Barbarę Barrie, legendarną aktorkę nominowaną do Oscara, która w wieku 95 lat podjęła niezwykle osobistą i odważną decyzję.
- Po długiej walce z idiopatycznym włóknieniem płuc i rakiem w stadium terminalnym, ceniona artystka zdecydowała się na eutanazję w otoczeniu bliskich.
- Poznaj szczegóły tej wzruszającej historii i dowiedz się, dlaczego gwiazda kina i Broadwayu wybrała taką drogę po życiu pełnym sukcesów.
"Daily Mail" przypomina, że za rolę troskliwej matki w hicie kinowym "Ucieczka" z 1979 roku, była nominowana do Oscara. Przegrała wówczas z samą Meryl Streep, która zgarnęła statuetkę za rolę w pamiętnej "Sprawie Kramerów". Barbara Barrie miała na koncie także nominacje do innych wielkich nagród, między innymi Emmy i Tony. Była uwielbiana przez widzów i kolegów z branży.
Koszmarna diagnoza i trudna decyzja
Robiła karierę zarówno na wielkim ekranie, jak i w teatrze i produkcjach telewizyjnych. Była także autorką czterech książek. Magazyn "Variety" przypomina, że w 2014 roku aktorka ogłosiła, że cierpi na idiopatyczne włóknienie płuc. Choroba postępowała, choć Barrie walczyła z nią dzielnie, a ostatni występ na Broadwayu dała dopiero w 2017 roku.
"Odeszła w otoczeniu rodziny"
W tę środę, w wieku 95 lat, poddała się eutanazji. Informację oficjalnie potwierdziła w rozmowie z "New York Times" córka aktorki, również aktorka i pisarka Jane Harnick. Przekazała, że jej mama miała raka w stadium terminalnym i odeszła w swoim domu w Nowym Jorku, w otoczeniu bliskich. Mąż Barrie zmarł niemal 20 lat temu.