Spis treści
Trump nie odpuszcza po wyroku sądu. Teraz chce 15-procentowych ceł
Wydawało się, że to koniec marzeń prezydenta o szczelnym murze celnym, ale Donald Trump po raz kolejny udowodnił, że jest nieprzewidywalny. W odpowiedzi na piątkowy wyrok Sądu Najwyższego USA, który uznał większość taryf z 2025 roku za nieważne, przywódca Stanów Zjednoczonych uderzył pięścią w stół. Zamiast zaakceptować porażkę, ogłosił, że podniesie tymczasową globalną stawkę celną na towary importowane z 10 do 15 procent. Decyzja ta ma wejść w życie ze skutkiem natychmiastowym. Prezydent nie krył oburzenia postawą wymiaru sprawiedliwości, nazywając orzeczenie wprost „antyamerykańskim”. W emocjonalnym wpisie na platformie Truth Social argumentował, że inne kraje przez dekady „wykorzystywały” Amerykę. Teraz jego administracja gorączkowo pracuje nad nowymi mechanizmami prawnymi, które pozwolą utrzymać ten twardy kurs.
Miliardy dolarów do zwrotu? Amerykańskie firmy żądają pieniędzy
W cieniu politycznej awantury rozgrywa się prawdziwy dramat finansowy. Skutki prawnego zamieszania mogą być opłakane dla amerykańskiego budżetu. Jak donoszą media, tamtejsze firmy domagają się zwrotu ponad 130 miliardów dolarów, które zdążyły już wpłacić w ramach zakwestionowanych przez sąd ceł. Niektóre szacunki mówią nawet o kwocie sięgającej 200 miliardów dolarów. Przedsiębiorcy liczą na szybki zwrot gotówki, choć eksperci ostrzegają, że ta batalia może ciągnąć się latami. Tymczasem Europa patrzy na rozwój wypadków z dużą uwagą. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz oraz francuski minister Nicolas Forissier zapowiadają pełną mobilizację i koordynację działań. Spór o politykę handlową USA daleki jest od zakończenia, a w grze są nie tylko dyplomatyczne relacje, ale przede wszystkim fortuna globalnych koncernów.