Dyskretny urok kiczu

2018-10-04 6:00

Krasnale ogrodowe, piosenka „Biały Miś”, gipsowe lwy, białe kozaczki... Kicz daje szczęście i tym, którzy traktują go serio, i tym, którzy się z niego śmieją.

Krasnal ogrodowy

i

Autor: Archiwum serwisu

Kiedy serwisy społecznościowe w Polsce dopiero raczkowały, a telefony komórkowe z funkcją robienia zdjęć stały się już powszechnie dostępne, domowe selfie, jeszcze bez filtrów i Instagramów, zaczęło zastępować tradycyjne podkolorowane monidło. Opalone na solarium dziewczyny gięły się przy sedesie w białych kozakach i z podrabianą torebką Chanel w dłoni, młodzieńcy bez koszulek prężyli się z poważnymi minami i puszkami piwa obok rozwieszonego na ścianie sztucznego tygryska. W końcu parodystycznych stron internetowych gromadzących te robione całkiem na serio zdjęcia zrobiło się więcej, niż pierwszych portali typu Fotka.pl. „Krysie” i „lachony” wyglądały jak ubrana od stóp do głów na różowo Jola Rutowicz, bohaterka jednego z pierwszych reality show. Każdy chciał popatrzeć – i ci, którym szczerze podobała się Krysia, dziś zwana Grażą lub Karyną, i ci, którzy chcieli się z niej pośmiać.

Tak samo jest wtedy, gdy dyskretnie robimy zdjęcie dziwnym ogródkom pełnym koślawych krasnali, przeglądamy w internecie galerię zdjęć najbardziej nieudanych pomników papieża na świecie, czytamy „Trędowatą” albo stajemy na środku targowiska w Licheniu pełnego różowych, plastikowych Matek Boskich z odkręcaną głową. W końcu tytuł jednej z najbardziej znanej książki na ten temat, napisanej w 1977 roku przez Francuza Abrahama Molesa, brzmi „Kicz, czyli sztuka szczęścia”. Lista cech kiczu wymyślona przez tego autora jest aktualna do dziś.

Niedostosowanie, czyli coś niefunkcjonalnego? Oczywiście, kicz często służy tylko przyjemności i ozdobie. Kumulacja, brak prostoty? To co kiczowate, jest zazwyczaj rozrośnięte, pretensjonalne i bombastyczne, udaje coś innego, coś luksusowego i drogiego lub mądrego i ambitnego. Oddziaływanie na wiele zmysłów naraz? Zgadza się, rzeczy kiczowate często mienią się kolorami i jednocześnie wygrywają melodyjkę, jak słynny supermarketowy znicz z pozytywką, która odtwarzała piosenkę zespołu „Ich Troje”. Przeciętność i komfort to kolejne cechy kiczu, powtarzalnego, płytkiego i tworzonego od sztancy. Stąd zresztą wzięło się słowo „kicz”, wymyślone dopiero w XIX wieku w Niemczech na określenie malowanych seryjnie, przesłodzonych pejzaży z przysłowiowym jeleniem na rykowisku, które nowobogaccy chętnie kupowali i oprawiali w złote ramy. Dziś takie przedmioty wiele osób zbiera dla żartu, a granica między tym, co kiczowate, a tym, co tylko nawiązuje do kiczu, zaciera się. Monidła i jarmarczne pamiątki sprzed lat dziś często wydają nam się na swój sposób piękne. Póki kicz pozostaje nieszkodliwą ozdobą, zachowuje swój dyskretny urok.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki