Do ataku doszło kilka godzin po izraelskim nalocie na południowe przedmieścia Bejrutu w Libanie. Izraelskie siły zbrojne przekazały, że celem operacji były „centra dowodzenia”. W wyniku uderzenia zginęły dwie osoby, a 11 zostało rannych.
Krótko po ataku irański deputowany i doradca najwyższego przywódcy Iranu Modżtaby Chameneia, Ebrahim Rezaei, ostrzegł, że Teheran udzieli Izraelowi „zdecydowanej i bolesnej odpowiedzi” za działania na przedmieściach Bejrutu.
Czytaj też: Putin ma krótkie przesłanie do Zełenskiego. Odpowiada na list!
Po wystrzeleniu rakiet Teheran oświadczył, że ostrzał był sygnałem ostrzegawczym dla Izraela. Korpus Strażników Rewolucji zapowiedział, że jeśli podobne działania Izraela będą kontynuowane, odpowiedź Iranu będzie znacznie szersza i obejmie wszystkie amerykańskie oraz izraelskie cele w regionie.
O eskalacji konfliktu został poinformowany prezydent USA Donald Trump. Amerykański przywódca powiedział, że siły zbrojne Stanów Zjednoczonych pozostają w stanie gotowości. Dodał również, że nie jest zadowolony z rozwoju sytuacji i chciałby, aby strony konfliktu powróciły do negocjacji.
Czytaj też: Atak ukraińskich dronów na statki na Morzu Azowskim! Pięciu marynarzy nie żyje
Trump zaznaczył, że „zasugerowałby Iranowi”, iż po wystrzeleniu rakiet „już wystarczy”, dając do zrozumienia, że oczekuje deeskalacji napięcia na Bliskim Wschodzie.