Spis treści
- Karl Bushby wędrował przez 28 lat. Pokonał 50 tysięcy kilometrów w drodze do matki
- Karl Bushby wyruszył w 1998 roku. Jak zmienił się świat przez trzy dekady?
- Wyprawa „Goliath Expedition” i ekstremalna przeprawa przez Cieśninę Beringa
- Problemy na trasie Karla Bushby'ego. Pandemia i wizy opóźniły powrót o lata
- Karl Bushby po latach zobaczył dorosłego syna i poznał wnuczkę
- Wzruszające powitanie w Hull. Karl Bushby spotkał się z matką po 28 latach
- Co zrobi Karl Bushby po zakończeniu wyprawy życia?
Karl Bushby wędrował przez 28 lat. Pokonał 50 tysięcy kilometrów w drodze do matki
Niektóre wyprawy całkowicie odmieniają podróżnika, a podczas innych przeobraża się otaczający nas świat. Liczący dziś 57 lat były brytyjski wojskowy Karl Bushby wyruszył w niesamowitą trasę 1 listopada 1998 roku z południowych krańców Chile. Nie zakładał wówczas, że droga powrotna w rodzinne strony pochłonie prawie trzydzieści lat.
W trakcie 28 lat wędrówki pokonywał kolejne kontynenty, przedzierając się przez dżungle, pustynie, lodowe pustkowia oraz akweny morskie. Maszerował wyłącznie o własnych siłach i nie używał żadnych pojazdów mechanicznych do pokonywania trasy, ciągnąc ze sobą jedynie ręczny wózek z niezbędnym ekwipunkiem.
Finał wyprawy nastąpił w poniedziałek, 2 listopada 2026 roku, kiedy to po przejściu około 50 tysięcy kilometrów zameldował się w angielskim Hull. Na północy kraju czekała na niego nagroda ważniejsza niż jakiekolwiek podróżnicze wyzwania, czyli rodzinny dom i bliscy.
Karl Bushby wyruszył w 1998 roku. Jak zmienił się świat przez trzy dekady?
W listopadzie 1998 roku rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej. Kinowe sale pękały w szwach na pokazach filmu „Titanic”, muzycznym rynkiem rządziła Cher, a Britney Spears stawiała pierwsze kroki na scenie. Fani literatury ustawiali się wtedy w długich kolejkach po drugi tom przygód Harry'ego Pottera.
Nikt nie słyszał wówczas o portalach takich jak Facebook, Instagram czy YouTube, natomiast wyszukiwarka Google była małym, raczkującym projektem. Ówczesne telefony komórkowe wykorzystywano głównie do prowadzenia rozmów i przesyłania krótkich wiadomości tekstowych.
W tamtym okresie w Polsce urząd prezydenta sprawował Aleksander Kwaśniewski, a na czele rządu stał premier Jerzy Buzek.
W takich właśnie realiach Karl Bushby rozpoczynał swoją wieloletnią, pieszą wędrówkę przez świat.
Rozpoczynając marsz, liczył zaledwie 28 lat. Obecnie ma 57 lat, a większą część dorosłości poświęcił realizacji jednego założenia, jakim było dotarcie do domu wyłącznie na własnych nogach.
Wyprawa „Goliath Expedition” i ekstremalna przeprawa przez Cieśninę Beringa
Przedsięwzięcie, które otrzymało nazwę „Goliath Expedition”, przez wielu obserwatorów było traktowane jako misja wręcz niewykonalna.
Startując z chilijskiego Punta Arenas, Bushby przemaszerował przez państwa Ameryki Południowej i Północnej, skąd następnie przedostał się na terytorium Azji oraz Europy.
Całkowity bilans jego trasy zamknął się w około 50 tysiącach kilometrów przebytych przez 30 krajów na czterech kontynentach.
Za jeden z najbardziej ryzykownych odcinków uznaje się marsz po skutych lodem wodach Cieśniny Beringa, która rozdziela Rosję i Alaskę. Brytyjczyk mierzył się tam z dryfującymi krami, lodowatą wodą oraz skrajnie trudną aurą.
W trakcie tej mroźnej przeprawy podróżnik oraz jego partner spotkali na swojej drodze niedźwiedzia polarnego.
Śmiałek przedarł się także przez groźną dżunglę Darién na granicy Panamy i Kolumbii. Chcąc dochować wierności regułom wyprawy, postanowił wpław pokonać Morze Kaspijskie, a na finiszu wędrówki przepłynął również kanał La Manche.
Problemy na trasie Karla Bushby'ego. Pandemia i wizy opóźniły powrót o lata
W pierwotnych planach Brytyjczyk zakładał, że cała wędrówka zamknie się w około 12 latach, jednak życie napisało zupełnie inny scenariusz.
Oprócz sił natury jego marsz hamowały zbrojne konflikty, braki budżetowe, skomplikowane procedury wizowe oraz polityczne zawirowania. Wyjątkowo uciążliwa okazała się przeprawa przez terytorium Rosji, gdzie urzędowe formalności i surowy klimat blokowały go na wiele miesięcy.
Kolejną wielką przeszkodą okazał się wybuch pandemii COVID-19. Wszystkie wymuszone przestoje w podróży zabrały mu w sumie około 13 lat. Choć w czasie przerw zdarzało mu się latać samolotem do bazy w Meksyku, nigdy nie użył transportu do skrócenia wyznaczonego szlaku.
Po każdej przerwie wracał dokładnie w to miejsce, w którym wcześniej przerwał marsz, by stamtąd kontynuować wędrówkę.
Dochowanie wierności tej regule było dla wędrowca znacznie istotniejsze niż upływający czas.
Karl Bushby po latach zobaczył dorosłego syna i poznał wnuczkę
Realizacja tak ambitnego wyzwania wiązała się z ogromnymi wyrzeczeniami w życiu osobistym.
W momencie startu wyprawy jego syn Adam był kilkulatkiem, a dziś liczy już 36 lat. Przez niemal cały okres dorastania widywał ojca niezwykle rzadko podczas sporadycznych zjazdów organizowanych na trasie marszu.
Przez te dekady Adam usamodzielnił się, ułożył własne życie i doczekał potomstwa. Finał wędrówki pozwolił Karlowi na pierwsze w życiu spotkanie ze swoją 12-letnią wnuczką.
Podróżnik przez około dekadę nie miał też okazji zobaczyć własnej matki.
Rzeczywistość, jaką zastał na mecie, uległa więc całkowitej transformacji nie tylko pod kątem politycznym czy technologicznym, ale też rodzinnym.
Wzruszające powitanie w Hull. Karl Bushby spotkał się z matką po 28 latach
Kiedy w poniedziałek wędrowiec wkroczył do Hull, na ulicach wiwatowały na jego cześć tłumy mieszkańców, którym towarzyszyli lokalni urzędnicy oraz media.
Odbierając liczne gratulacje i gromkie brawa, Bushby był wyraźnie poruszony skalą zainteresowania, jakie wzbudził jego wieloletni wyczyn.
„To kompletne szaleństwo. Po 28 latach trudno prosić o coś więcej” – powiedział do zgromadzonych Karl Bushby.
Najbardziej emocjonujący moment tej wyprawy rozegrał się jednak dopiero parę kilometrów dalej.
Po dotarciu pod drzwi rodzinnego domu stanął twarzą w twarz z matką Angelą. Kobieta, która przez niemal trzy dekady wyczekiwała powrotu syna, w końcu zamknęła go w uścisku.
„Gdzie ty się podziewałeś?” – zapytała żartobliwie matka podróżnika.
Tym samym po pokonaniu tysięcy kilometrów i niezliczonych barier w ciągu niespełna trzydziestu lat, życiowa misja Karla Bushby'ego znalazła swój finał.
Stawił się na mecie jako posiwiały, doświadczony przez los i starszy człowiek, ale osiągnął swój pierwotny cel.
Wreszcie znalazł się w domu.
Co zrobi Karl Bushby po zakończeniu wyprawy życia?
Przez blisko trzy dekady każdy poranek Brytyjczyka wyglądał identycznie i oznaczał konieczność pokonania kolejnych kilometrów oraz przekraczania następnych granic.
Obecnie po raz pierwszy od 28 lat stanął w sytuacji, w której nie musi już nigdzie maszerować.
Jeszcze przed finałem ekspedycji zastanawiał się głośno, jak odnajdzie się w zwykłej rzeczywistości. Przez niemal trzydzieści lat cała jego egzystencja była podporządkowana jednemu zadaniu, które właśnie zostało w pełni zrealizowane.
Losy angielskiego śmiałka stanowią dowód na niezwykłą ludzką determinację, pokazując zarazem ogromny koszt realizacji marzeń zabierających większość życia.
Przez blisko trzy dekady Bushby przemierzył połowę globu, kierując się konsekwentnie w stronę jednego punktu na mapie.
Na mecie tego gigantycznego szlaku nie wypatrywał już następnych szczytów, granic czy oceanów, lecz czekającej na niego mamy.