Middle Village to już polska dzielnica!

2012-01-20 21:25

Foto Anna Michejda Niegdyś starzejąca się okolica dziś pełna jest dzieci - duża część z nich mówi po polsku. Nic dziwnego, że w dzielnicy powstają kolejne nowoczesne place zabaw To już oficjalne: Nowy Jork ma kolejną polską dzielnicę. Na Middle Village (Queens) ponad połowa wszystkich kupowanych domów przechodzi w ręce Polaków. Naszych rodaków przyciąga spokój, zieleń i świetna szkoła publiczna dla dzieci. Przeprowadzają się tu z innych „polskich” okolic – Maspeth, Ridgewood, Greenpointu. W centralnym miejscu dzielnicy – Juniper Park polski słyszy się co chwilę. Na nowoczesnych placach zabaw (tylko w ub. roku otwarto dwa nowe) bawią się dziesiątki naszych najmłodszych rodaków. Middle Village to prawdopodobnie w tej chwili najbardziej rozwijająca się „polska” okolica na Queensie.

Middle Village to już polska dzielnica! - 5589

i

Autor: Archiwum serwisu, Middle Village to już polska dzielnica!

Adam Krześniak od kilku lat zajmuje się pośrednictwem w handlu nieruchomościami na Middle Village. – Napływ Polaków jest tu bardzo widoczny, stanowią większość moich klientów, co jest naturalne, bo szukają polskiego pośrednika. Ale mogę potwierdzić, że połowa ze wszystkich sprzedawanych na Middle Village nieruchomości trafia w ręce Polaków, mimo cen o wiele wyższych niż np. na Ridgewood – mowi Krześniak. Jego zdaniem widać to szczególnie od roku 2005. Według jego ocen na Middle Village domy kupuje ok. 100 polskich rodzin rocznie. Do tego dochodzą kolejne, wynajmujące tu części domów lub apartamenty.

Przyciąga szkoła
To, że Middle Village staje się coraz bardziej polska potwierdza pani Beata, prowadząca tam przedszkole „Play and Learn”. – Prowadzę je od pięciu lat i widzę przez ten czas coraz więcej jest tu młodych, polskich rodzin z dziećmi. W Juniper Park wszędzie słychać język polski. Chociaż moje przedszkole nie reklamuje się jako „polskie”, to polskich dzieci mam połowę – mówi.

Middle Village, dotąd znana raczej jako okolica włoska, ze znaczącymi społecznościami niemiecką i irlandzką, zmienia się tak, jak i cały Nowy Jork.

– Sytuacja w mieście jest płynna, bo np. obecnie na Maspeth coraz więcej domów kupują Chińczycy. A Polacy, jeśli tylko mogą sobie na to pozwolić, chętnie przenoszą się właśnie na Middle Village. Dzielnica nie jest tania, ale bezpieczna – opisuje swoje obserwacje pani Beata.

Niezwykle ważna jest też edukacja. Publiczna szkoła podstawowa nr 128 uchodzi za bardzo dobrą. Wielu polskich rodziców stara się więc, by ich dzieci uczyły się właśnie tam. – Nauczyciele też cenią polskie dzieci, bo rodzice interesują się ich postępami. Ludzie w wieku trzydziestu kilku lat z małymi dziećmi z tych właśnie względów chętnie kupują i wynajmują tu mieszkania – opisuje pani Beata.

To, że szkoła jest ważna widzi też Adam Krześniak. – Ludzie zostają tu na długo. Co najmniej tak długo jak ich dzieci chodzą do szkoły– mówi „Super Expressowi”.

Do dzielnicy przyciąga zieleń i cisza – jej centralnym punktem jest Juniper Park

Zamykają sklepy
Czy Middle Village staje się trzecią największą polską dzielnicą w Nowym Jorku? Wiele na to wskazuje, choć nie wszystko… Na Middle Village przybywa Polaków, ale ubywa polskich sklepów. Jak to możliwe?

– Polaków przybywa, to prawda, ale ciągle to nie jest Greenpoint czy Ridgewood, gdzie utrzymuje się tych sklepów o wiele więcej – mówi Barbara Żebrowska, właścicielka European Deli przy Metropolitan Ave.

Niedawno na Middle Village zamknięto dwa sklepy: Gabriela Deli i Stokrotka. W dzielnicy został praktycznie tylko jeden – właśnie European. – Prowadzimy go od pięciu lat i  mamy stałych klientów, może to jest tajemnica sukcesu – mówi pani Barbara, która mieszka na Middle Village od 10 lat. – Mogę powiedzieć z własnej obserwacji, że przez te lata faktycznie przybyło tu Polaków, widać to i słychać na każdym kroku, mamy coraz więcej Polaków sąsiadów. Ale nie znaczy to, że jest nas tu dość,  by utrzymać aż trzy sklepy – wyjaśnia pani Barbara.

Polacy, którzy sprowadzają się na Middle Village to głównie ci, którzy mieszkają już w Nowym Jorku od dawna i teraz stać ich na to, by przenieść się do spokojnej, zielonej i cichej dzielnicy. – Ludzie sprowadzają się tu z innych dzielnic, także z Greenpointu i z Ridgewood. Mają już swoje przyzwyczajenia i jeżdżą na zakupy do sklepów, które znają albo do „Biedronek” czy dużych supermarketów, gdzie od jakiegoś czasu są polskie półki – tłumaczy nam pani Barbara.

Innym powodem utrudniającym utrzymanie się polskich sklepów są czynsze. – Na Metropolitan Avenue są bardzo wysokie. Ile „Delicji” czy dżemów trzeba sprzedać na sam tylko czynsz? My mamy także catering i przygotowujemy własne dania, poza tym mamy także klientów przyjeżdżających do nas z innych dzielnic, a ostatnio kupuje u nas sporo ludzi, którzy nie są Polakami, ale posmakowały im nasze dania – śmieje się pani Barbara.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki