24 grudnia Lemmy skończył 70 lat, dwa dni później dowiedział się, że jest chory na nowotwór, a 28 grudnia już nie żył. Rockandrollowy styl życia odbił się na jego zdrowiu. Kilka razy przekładał trasy koncertowe, zdarzało mu się też przerywać koncerty. Od dawna zmagał się z problemami sercowymi i cukrzycą. Niespodziewanie pokonał go jednak złośliwy nowotwór.
Ian Fraser "Lemmy" Kilmister to symbol heavy metalu o charakterystycznym chrypliwym głosie. Karierę zaczynał, grając w zespołach amatorskich oraz jako pracownik techniczny przy zespole Jimiego Hendricksa (+28 l.). W 1975 r. założył własną grupę - Motörhead, której przewodził do końca życia.
"Jesteśmy Motörhead i gramy rock and roll"- tymi słowami Lemmy rozpoczynał każdy koncert.
- Będzie go brakowało. Zobaczymy się po drugiej stronie - powiedział Ozzy Osbourne (67 l.) inna legenda heavy metalu.
Zobacz także: Zabił go automat z prezerwatywami [WIDEO]