- Pięć rosyjskich środków napadu powietrznego, w tym pociski Banderol i drony, naruszyły przestrzeń powietrzną Mołdawii.
- Prezydent Mołdawii Maia Sandu poinformowała o incydencie, stwierdzając, że "Moskwa naraża życie ludzi w Europie i musi zostać powstrzymana".
- Było to kolejne naruszenie, gdyż od początku roku odnotowano 45 takich incydentów, z czego osiem miało miejsce w ostatnim tygodniu.
Rosyjskie drony i pociski wtargnęły w przestrzeń powietrzną Mołdawii
Szczegółowe analizy trajektorii lotu rosyjskich maszyn wskazują, że zagrożenie nadeszło z kierunków bezpośrednio sąsiadujących z ogarniętą konfliktem Ukrainą. Ukraińska agencja informacyjna UNIAN przekazała wstępne ustalenia, z których wynika, że część wrogich obiektów wleciała nad terytorium Mołdawii znad graniczącego z nią obwodu odeskiego, zlokalizowanego na południu Ukrainy. To właśnie tam regularnie dochodzi do zmasowanych ataków przeprowadzanych przez siły Federacji Rosyjskiej.
Maia Sandu ujawnia statystyki naruszeń granicy
Sobotnie wydarzenia to niestety nie jest odosobniony przypadek. Podczas swojej oficjalnej wizyty w Finlandii, która miała miejsce w miniony piątek, Maia Sandu przedstawiła dane dotyczące bezpieczeństwa państwa.
Prezydentka ujawniła, że od początku bieżącego roku odnotowano już 45 przypadków naruszenia mołdawskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie bezzałogowce. Co szczególnie niepokojące, dynamika tych incydentów drastycznie rośnie – aż osiem z tych niebezpiecznych zdarzeń miało miejsce w zeszłym tygodniu. Mołdawia regularnie zgłasza te incydenty na arenie międzynarodowej, jednak bez silniejszego wsparcia militarnego ze strony Zachodu, Kiszyniów pozostaje niezwykle podatny na rosyjskie prowokacje u progu Unii Europejskiej.
- Moskwa naraża życie ludzi w Europie i musi zostać powstrzymana – stwierdziła Maia Sandu, cytowana przez PAP.