- Rajskie wakacje niemieckiego turysty w egipskiej Hurgadzie zakończyły się tragicznie.
- Podczas pokazu zaklinacza węży, jeden z gadów ukąsił 57-latka, co doprowadziło do jego śmierci.
- Policja bada okoliczności zdarzenia, a rodzina zmarłego przeżywa szok.
- Jakie są konsekwencje tego nieszczęśliwego wypadku i co dalej z organizatorami pokazu?
Rajskie wakacje przerodziły się w horror. Nie żyje turysta
Do dramatu, o którym rozpisują się media na całym świecie, doszło w turystycznym raju, uwielbianym także wśród Polaków. 57-letni niemiecki turysta był z biskimi na wakacjach w Hurgadzie. "Trzyosobowa rodzina z regionu Unterallgäu w Niemczech przebywała w kurorcie wypoczynkowym w Egipcie, co potwierdziła w poniedziałek w komunikacie prasowym bawarska policja" - podaje CNN.
Wąż wpełzł mu pod spodnie
Jednym z wydarzeń, które znalazło się w programie rozrywkowym ich hotelu, był pokaz umiejętności zaklinacza węży. Brały w nim udział dwa węże, "prawdopodobnie kobry, które zaklinacz wieszał na szyjach widzów" - przekazała lokalna policja. Do tragedii doszło w momencie, gdy jeden z węży wpełzł 57-latkowi pod nogawkę. "Ugryzł go w nogę, po czym u mężczyzny niemal od razu pojawiły się wyraźne objawy zatrucia i konieczna była resuscytacja" - głosi oficjalne oświadczenie w tej sprawie. Mężczyznę przewieziono do szpitala, gdzie pomimo udzielonej pomocy zmarł.
Inspektorzy policji kryminalnej w Memmingen wszczęli dochodzenie w sprawie okoliczności śmierci mężczyzny i czekają na wyniki badań toksykologicznych. CNN przypomina, że według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), co roku na świecie z powodu ukąszeń węży ginie od 80 do 140 tysięcy osób, a około trzy razy tyle przypadków kończy się amputacjami i innymi trwałymi niepełnosprawnościami.