Polak był uwięziony w windzie podczas ataku na WTC. Uratowała ich... ściągaczka do szyb

2026-09-11 6:30

To miała być zwykła zmiana w Północnej Wieży World Trade Center. Kiedy w budynek uderzył samolot, Jan Demczur – Polak pracujący przy myciu szyb – został uwięziony w spadającej windzie. Gdy inni wpadli w panikę, sięgnął do swojego wiadra. To, co zrobił za pomocą mosiężnej ściągaczki, graniczy z cudem.

Większość historii z 11 września 2001 roku kojarzy się z bezmiarem tragedii. Jednak w samym środku piekła, jakie rozegrało się w Północnej Wieży World Trade Center, doszło do wydarzeń, które do dziś brzmią jak scenariusz niewiarygodnego filmu akcji. Główną rolę zagrał w nich Jan Demczur - polski emigrant, który do pracy w Nowym Jorku zabierał wiadro, płyn i mosiężną ściągaczkę do szyb.

W nowym, poruszającym dokumencie platformy Disney+ „9/11: Reunited” (zrealizowanym przez National Geographic przy współpracy z 9/11 Memorial & Museum), Polak po raz pierwszy od 25 lat stanął twarzą w twarz z mężczyznami, których uratował. 

15 pięter w dół. „Grom z jasnego nieba i czarny dym”

Była godzina 8:45 rano. Jan Demczur wjechał ekspresową windą towarowo-osobową na wyższe piętra Północnej Wieży. Razem z nim w ciasnej kabinie jechało kilku innych mężczyzn, w tym John Paczkowski oraz George Phoenix. Kiedy znajdowali się w okolicach 67. piętra, wieżowcem wstrząsnął gigantyczny huk. W budynek z prędkością niemal 800 km/h wbił się porwany Boeing 767.

Winda gwałtownie zerwała się i zaczęła spadać. Linia hamulców awaryjnych zatrzymała kabinę ze straszliwym szarpnięciem 15 pięter niżej. Światła zgasły, a przez szczeliny do wnętrza zaczął wdzierać się gęsty, gryzący dym.

- Początkowo wszyscy byliśmy stosunkowo spokojni, ale kiedy dym zaczął wdzierać się do środka, wybuchła panika. Rozszerzyliśmy drzwi i zobaczyliśmy tylko ślepą ścianę szybu z wydrapaną kredą liczbą '50'. Zrozumieliśmy, że spadliśmy o 15 pięter i nikt po nas nie idzie 

- mówi w dokumencie George Phoenix.

Dramat w ciemności. Polak sięga po ściągaczkę do szyb

Gdy pozostali współpasażerowie zaczęli odchodzić od zmysłów ze strachu, polski pracownik zachował niezwykłą przytomność umysłu.

- Spojrzeliśmy na siebie. Chwyciłem wycieraczkę do szyb 

- wspomina sam Jan Demczur w dokumencie „9/11: Reunited”.

Polak sięgnął do swojego roboczego wiadra i wyciągnął mosiężną ściągaczkę do szyb. Odpiął od niej metalowe ostrze i zaczął zawzięcie, centymetr po centymetrze, wydrapywać dziurę w grubej ścianie gipsowo-kartonowej szybu windy.

Mężczyźni zaczęli zmieniać się przy wycieńczającym skrobaniu, walcząc z narastającym brakiem tlenu. W pewnym momencie wyślizgane od potu ostrze wypadło z rąk i wpadło w wąską szczelinę szybu windy, spadając na samo dno.

- Nasze serca po prostu się zatrzymały. Byliśmy przekonani, że to koniec

- wspomina moment grozy w 9/11: Reunited jeden z ocalałych.

Jan nie zamierzał się jednak poddać. Chwycił za sam mosiężny uchwyt narzędzia i z jeszcze większą furią zaczął kruszyć i kłuć nim ścianę, aż w gipsie pojawił się otwór wielkości ludzkiej głowy. Pękająca ściana prowadziła do... męskiej toalety na 50. piętrze budynku. Mężczyźni wyłamali resztki gipsu i przecisnęli się przez ciasny otwór.

Ucieczka w ostatniej chwili i koszmar, który powracał nocami

Mężczyźni zbiegli klatką schodową i wydostali się z budynku na zewnątrz. Zaledwie pięć minut później Północna Wieża uległa całkowitemu zawaleniu, grzebiąc pod gruzami ponad tysiąc osób. Mosiężna ściągaczka Polaka okazała się przepustką do życia.

Ucieczka z piekła wywarła jednak ogromne piętno na psychice polskiego bohatera. Ocalenie z wieży WTC kosztowało go miesiące traumy i cierpienia, o czym poruszająco wyznał przed kamerami.

- Przez rok nie mogłem spać, trząsłem się. To był koszmar

- słyszymy w dokumencie na "Disney +" od Jana Demczura. 

Łzy po 25 latach i mosiężne narzędzie w muzeum

W kulminacyjnej scenie pierwszego odcinka "9/11: Reunited", po 25 latach od tamtych wydarzeń, Jan Demczur po raz pierwszy spotyka się z Johnem Paczkowskim i George’em Phoenixem. Dochodzi do poruszającego uścisku, a w oczach wszystkich mężczyzn pojawiają się łzy.

- Nigdy nie rozumiałem, jak Jan zdołał zachować tak niezwykły spokój. Wszyscy panikowaliśmy, a ten człowiek, którego widywałem na co dzień na korytarzach, po prostu wziął swoje narzędzie i uratował nam życie

- wyznaje na ekranie John Paczkowski.

- Gdyby nie Jan, żaden z nas nie siedziałby tutaj dzisiaj. Nie byłoby nas na tym świecie. Zawdzięczamy mu wszystko

- dodał z głębokim wzruszeniem George Phoenix.

Niezwykła historia polskiego emigranta stała się jednym z symboli ludzkiej determinacji i wzajemnej pomocy 11 września. Słynny mosiężny uchwyt od ściągaczki do szyb, którym Jan Demczur przebił ścianę szybu windy, nie został zgubiony - Polak zabrał go ze sobą podczas ucieczki.

Dziś ten skromny rekwizyt jest jednym z najbardziej poruszających eksponatów w oficjalnym National September 11 Memorial & Museum w Nowym Jorku, stanowiąc dowód na to, że w najczarniejszych momentach historii o życiu i śmierci decydują odwaga, ludzka solidarność i niezwykły przypadek.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki