Spis treści
- Tragedia, która wstrząsnęła Görlitz
- Śledczy badają trop kradzieży miedzianych rur
- Eksperci sprawdzają, czy rury zostały przecięte przed wybuchem.
- Polak przed sądem – ale nie za katastrofę. „Kradł kawę, był pod wpływem narkotyków”
- Zolmai K. również w areszcie. Toczy się kolejny proces
- Obaj za kratami – śledczy mają czas na ustalenia
- Görlitz czeka na odpowiedzi
Tragedia, która wstrząsnęła Görlitz
Według niemieckich mediów – m.in. MDR Sachsen i Sächsische Zeitung – w katastrofie zginęły trzy osoby: dwie młode turystki z Rumunii (25 i 26 lat) oraz 48‑letni mieszkaniec o podwójnym obywatelstwie niemiecko‑bułgarskim. W chwili wybuchu w budynku miało przebywać także dwóch Polaków, którzy wynajęli tam nocleg. Jak podawały lokalne redakcje, „mieli już być zameldowani”, ale zatrzymali się po drodze, korzystając z ładnej pogody. Ten spontaniczny przystanek – krótki spacer i przerwa w podróży – uratował im życie. Gdy dotarli na miejsce, kamienica była już stertą gruzu, a ulica odcięta przez służby.
Śledczy badają trop kradzieży miedzianych rur
Jak informuje tag24.de, policja podejrzewa, że do eksplozji mogło dojść wskutek celowego przecięcia instalacji gazowej. Śledczy mają ustalić, czy sprawcy nie próbowali ukraść miedzianych rur – popularnego łupu wśród złodziei metalu. Landeskriminalamt (LKA) analizuje trójwymiarowy model instalacji odtworzony z fragmentów wydobytych z piwnicy.
Eksperci sprawdzają, czy rury zostały przecięte przed wybuchem.
Według ustaleń niemieckich mediów, Bartosz K. i Zolmai K. mieli tuż przed tragedią chodzić od drzwi do drzwi, sprawdzając, które budynki można otworzyć. Policja podejrzewa, że szukali łupu – rowerów, złomu, a przede wszystkim kolorowego metalu, w tym miedzi.
Polak przed sądem – ale nie za katastrofę. „Kradł kawę, był pod wpływem narkotyków”
Choć Bartosz K. jest jednym z głównych podejrzanych w sprawie wybuchu, jego pierwszy wyrok dotyczył zupełnie innego przestępstwa. Jak opisuje tag24.de, 27‑latek stanął przed sądem za kradzież kawy w supermarkecie na dworcu w Görlitz. Gdy ochroniarz zatrzymał go z towarem wartym 78 euro, Polak stał się agresywny.
W procesie przyznał się do winy, tłumacząc, że był pod wpływem narkotyków i „bał się detektywa”. Sąd nie miał jednak wątpliwości – Bartosz K. usłyszał wyrok roku więzienia bez zawieszenia.
Zolmai K. również w areszcie. Toczy się kolejny proces
33‑letni Afgańczyk Zolmai K. także trafił przed sąd, ale w sprawie kradzieży dwóch rowerów. Mężczyzna nie przyznaje się do winy, dlatego konieczne jest przesłuchanie kolejnych świadków. Wyrok ma zapaść pod koniec lipca. Jak podają niemieckie media, Zolmai K. był już wcześniej skazany i w chwili zatrzymania znajdował się na warunkowym zwolnieniu – teraz odsiaduje dodatkowe sześć miesięcy poprzedniej kary.
Obaj za kratami – śledczy mają czas na ustalenia
Bartosz K. i Zolmai K. zostali zatrzymani na początku czerwca – właśnie z powodu drobnych przestępstw, a nie katastrofy budowlanej. Jak podkreśla tag24.de, brak stałego miejsca zamieszkania utrudniał ich wcześniejsze przesłuchania. Teraz, gdy obaj siedzą w areszcie, policja ma ich „pod ręką”.
Kluczowe będą wyniki badań instalacji gazowej. Śledczy wciąż analizują zebrane dowody i apelują o zgłaszanie się świadków, którzy mogli widzieć podejrzanych w okolicy feralnego budynku 18 maja.
Görlitz czeka na odpowiedzi
Miasto wciąż żyje tragedią. Ulica James‑von‑Moltke pozostaje częściowo zamknięta, a okoliczne budynki są poddawane kolejnym testom statycznym. Mieszkańcy czekają na powrót do domów, a śledczy – na odpowiedź na kluczowe pytanie: czy kamienica zawaliła się przez próbę kradzieży miedzianych rur?
Na razie jedno jest pewne – dwaj podejrzani, w tym 27‑letni Polak, spędzą najbliższe miesiące za kratami. A Görlitz wciąż czeka na prawdę o tragedii, którą dwóch innych Polaków cudem przeżyło dzięki przypadkowej decyzji o krótkim przystanku w drodze do miejsca, które miało stać się ich noclegiem.
