Spis treści
Pijany Polak prosi o pomoc na dworcu. Dzwoni do partnerki, a ta odmawia
Według relacji niemieckiej policji, mężczyzna sam zgłosił się do służb porządkowych na dworcu w Hamburgu, prosząc o pomoc. Z uwagi na jego stan, mundurowi umożliwili mu telefoniczny kontakt z partnerką. Mężczyzna liczył na to, że ukochana przyjedzie po niego i zaopiekuje się nim. Ta jednak stanowczo odmówiła. Kobieta stwierdziła krótko, że jej partner "musi najpierw wytrzeźwieć". Sytuacja zaczęła się trochę komplikować.
Nie wymagał hospitalizacji, policjanci zdecydowali: "Schutzgewahrsam"
Na miejsce wezwano pogotowie ratunkowe, ale ratownicy po zbadaniu Polaka uznali, że jest w stanie upojenia, ale nie wymaga hospitalizacji. Mężczyzna nie był w stanie samodzielnie się poruszać, dlatego policjanci podjęli decyzję o tzw. "Schutzgewahrsam", czyli areszt ochronny, który ma na celu chronić zarówno zatrzymanego, jak i osoby postronne. Mężczyznę umieszczono w policyjnym areszcie.
Ponad 2,7 promila i noc w areszcie
Z powodu problemów z koordynacją ruchową, badanie alkomatem udało się przeprowadzić dopiero o godzinie 19:15. Wynik nie pozostawiał wątpliwości – Polak był pijany. Alkomat wskazał 2,77 promila alkoholu we krwi. Obecny na miejscu lekarz potwierdził, że mężczyzna może przebywać w areszcie.
Ostatecznie Polak spędził noc w celi na komisariacie, gdzie miał czas na uspokojenie się i wytrzeźwienie. Jak informuje niemiecka policja, 52-latek został zwolniony następnego dnia o godzinie 22:58.
Polecany artykuł:
