- Wstrząsająca zbrodnia we Włoszech: 50-letnia Polka została brutalnie zamordowana przez męża na oczach ich 9-letniego syna, co wstrząsnęło lokalną społecznością.
- Mężczyzna zadał żonie śmiertelne ciosy nożem w Colleferro pod Rzymem, a jego szybkie przyznanie się do winy nie rozwiewa pytań o tło tragedii.
- Tragedii można było zapobiec: odkryj, dlaczego mimo zgłaszanej przemocy domowej i sygnałów o problemach, system zawiódł i nie uchronił ofiary.
Zabił Polkę na oczach ich małego syna. Straszliwy mord we Włoszech
Te wstrząsające zdarzenia nie schodzą z pierwszych stron włoskich gazet. Do dramatu doszło we wtorek, 18 sierpnia, po południu, w mieszkaniu na parterze budynku przy Via Cristoforo Colombo w Colleferro niedaleko Rzymu. "Alarm podniosła o 15:30 najstarsza córka pary, która mieszkała po drugiej stronie ulicy. Gdy weszła do domu rodziców, znalazła swojego młodszego brata sparaliżowanego szokiem i umierającą matkę w kuchni. Młoda kobieta natychmiast zadzwoniła pod numer 112, a następnie, postępując zgodnie z instrukcjami operatora, próbowała reanimować ofiarę, czekając na przyjazd karetki. Rozpoczął się desperacki wyścig z czasem. Ostatecznie próby reanimacji zakończyły się niepowodzeniem. 50-letnia Joanna, z pochodzenia Polka, zmarła w ramionach córki" - opisuje szczegółowo "Corriere della Sera".
Dziennik relacjonuje, że Joanna i jej 69-letni mąż, Mohammed Habib pochodzący z Tunezji, mieli wspólnie pięcioro dzieci - najmłodsze to 9-letni chłopiec, najstarsza córka ma 20 lat. Na oczach najmłodszego dziecka, które było w domu z rodzicami, mężczyzna pokłócił się z żoną, po czym chwycił za nóż kuchenny i trzykrotnie dźgnął ją w gardło. Po wszystkim uciekł. Służby jednak bardzo szybko go odnalazły, a on od razu do wszystkiego się przyznał. "To ja zabiłem Joannę" - powiedział.
Ofiara zgłaszała bliskim przemoc. Nikt nie zareagował
Włoskie media już dzień po tragedii donosiły, że dramatowi można było zapobiec. Wiadomo było bowiem, że mężczyzna zmaga się z problemami psychiatrycznymi, a przemoc w tym domu była czymś na porządku dziennym. "Jakiś czas temu Joanna R. towarzyszyła swojemu mężowi we wizycie u psychiatry, aby spróbować powstrzymać jego wybuchy agresji. Mężczyzna, 69-letni były robotnik budowlany urodzony w Tunezji, nigdy nie przejawiał takiego zachowania poza domem. Jego żona obawiała się jednak, że sytuacja może się w każdej chwili zaostrzyć. Kłótnie stawały się coraz częstsze, a 50-latka skarżyła się bliskim na to, co się dzieje. Jednak nadużycia nie zostały zgłoszone, nie złożono żadnej skargi ani nawet anonimowego doniesienia do organów ścigania" - pisze "Corriere della Sera".
"Dla naszego miasta to tragedia. Jesteśmy gotowi pomóc dzieciom tej biednej kobiety wszelkimi możliwymi sposobami. Ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że również w tym przypadku wszystkie sygnały zapowiadające to, co miało się wydarzyć, były widoczne, ale nie zostały dostrzeżone na czas. Wystarczyłby telefon" - powiedział w środę burmistrz Colleferro, Giulio Calamita. Emerytowanemu murarzowi, 69-letniemu mężowi Polki, już został postawiony zarzut. Badania psychiatryczne jednoznacznie potwierdziły, że w momencie zabójstwa był poczytalny.