Spis treści
Pożar na A7 w Niemczech. Ciężarówka stanęła w ogniu
Do zdarzenia doszło w ubiegłym tygodniu. Około godziny 10:00 kierowcy jadący autostradą w kierunku Würzburga zauważyli płomienie na naczepie polskiego LKW. Mężczyzna również dostrzegł ogień i natychmiast zjechał z trasy na pobliski parking.
– Ten kierowca zachował się wzorowo. Gdy tylko zauważył płomienie, zjechał z autostrady i dzięki temu uniknięto poważnego zagrożenia – mówi Bernd Kurz z policji w Ulm.
Na miejscu szybko pojawiła się policja z Heidenheim. Funkcjonariusze potwierdzili, że kierowca zdążył samodzielnie opanować ogień przy użyciu gaśnicy.
Szybka akcja służb
Straż pożarna z Heidenheim przyjechała dwoma wozami. Pięciu strażaków sprawdziło ciężarówkę kamerą termowizyjną, aby upewnić się, że ogień nie tli się pod powierzchnią. Według lokalnych portali, m.in. Digital Daily News, sytuacja była już pod kontrolą dzięki reakcji kierowcy.
Dlaczego doszło do pożaru ciężarówki?
Wstępne ustalenia policji wskazują na awarię układu pneumatycznego. To właśnie techniczny defekt miał doprowadzić do zapłonu na części ładunkowej. Ciężarówka została wyłączona z ruchu – dalsza jazda była niemożliwa. Kierowca musiał zorganizować holownik.
– Wszystko wskazuje na usterkę techniczną. Gdyby ogień rozwinął się podczas jazdy, skutki mogłyby być dużo poważniejsze – dodaje Bernd Kurz.
Szczęście w nieszczęściu. Brak rannych, brak utrudnień
Nikt nie został poszkodowany. Policja potwierdza, że na A7 nie doszło do żadnych utrudnień w ruchu. Szkody w ciężarówce są na razie trudne do oszacowania.
– Ten mężczyzna wykazał się zimną krwią. Jego reakcja była kluczowa – podkreśla Kurz.