- Wstrząsająca śmierć 18-letniego Henry’ego Nowaka: zadźgany Polak wykrwawiał się, podczas gdy policjanci, ignorując jego prośby, skuli go kajdankami.
- Brytyjska policja przeprasza, jednak rusza śledztwo w sprawie rażących uchybień funkcjonariuszy, którzy aresztowali ofiarę, a nie sprawcę.
- Sprawdź, czy rasa ofiary lub sprawcy wpłynęła na szokujące decyzje policji i jakie zarzuty usłyszeli za to funkcjonariusze.
Ta sprawa jest wstrząsająca. W grudniu ubiegłego roku 18-letni Henry Nowak, student polskiego pochodzenia, został zadźgany przez Vickruma Digwę nożem ceremonialnym, który mężczyzna nosił, jak twierdził, ze względu na swoją wiarę sikhijską. Po tym, jak policjanci przybyli na miejsce 21-latek powiedział, że padł ofiarą ataku na tle rasistowskim i bronił się przed oprawcą, jakim miał być wg niego Nowak. Funkcjonariusze skuli kajdankami studenta, nie zwracając uwagi na to, że prosi ich pomoc i mówi, że jest ciężko ranny. "Nie wydaje mi się, chłopie" - odpowiedział jeden z policjantów. 18-latek już wtedy się wykrwawiał. Ostatecznie zmarł.
Student polskiego pochodzenia się wykrwawiał. Policjanci mu nie uwierzyli i go skuli
W czerwcu tego roku Digwa został skazany na dożywocie, z minimalnym wyrokiem 21 lat więzienia - przypomina BBC. "W oświadczeniu odczytanym w czerwcu przed sądem ojciec Henry'ego, Mark Nowak, porównał nieludzkie i poniżające traktowanie syna przez policję do przyzwoitości, jaką funkcjonariusze okazali jego mordercy" - relacjonuje serwis. Brytyjska policja przeprosiła rodzinę chłopaka. Teraz jednak rozpoczęło się dochodzenie, które ma na celu sprawdzić, jakich dokładnie uchybień dopuścili się funkcjonariusze, którzy nie udzielili Nowakowi pomocy.
"Morderca potraktowany z szacunkiem, ofiara bez pomocy"
Zgodnie z tym, co stwierdził Niezależny Urząd ds. Postępowania Policji (IOPC), istnieją dowody "wskazujące, iż dwaj pierwsi funkcjonariusze, którzy przybyli na miejsce zdarzenia, mogli złamać standardy zawodowe". Śledztwo, które się wobec nich toczy dotyczy potencjalnego niedopatrzenia przez funkcjonariuszy, którzy nie rozpoznali, że Henry Nowak potrzebuje natychmiastowej pomocy medycznej, a także decyzji o aresztowaniu go i założeniu mu kajdanek zamiast udzielenia mu pierwszej pomocy. "Istnieją również przesłanki wskazujące na to, że jeden z funkcjonariuszy mógł złamać standardy autorytetu, szacunku i uprzejmości, zdając się zignorować Henry'ego, twierdząc, że został dźgnięty nożem. Badamy, czy rasa lub religia Henry’ego albo rodziny Digwy miały wpływ na działania i decyzje funkcjonariuszy (...) a także skargi złożone przez rodzinę Henry’ego dotyczące różnicy w tym, jak podczas aresztowań funkcjonariusze potraktowali Henry'ego w porównaniu do Digwy i członków jego rodziny" - można przeczytać w komunikacie.