- Dramatyczny pożar w sierocińcu na przedmieściach stolicy Algierii pochłonął życie wielu osób, wywołując falę smutku i oburzenia w kraju.
- Bilans tragedii jest wstrząsający: co najmniej 11 ofiar śmiertelnych i 19 rannych, a wśród poszkodowanych są także dzieci z niepełnosprawnościami.
- Przyczyny tej katastrofy są nadal badane – poznaj najnowsze ustalenia dotyczące akcji ratunkowej i dlaczego identyfikacja ofiar jest tak trudna.
Ogień w sierocińcu. Co najmniej 11 osób nie żyje
Dramat rozegrał się w jednym z domów dziecka na przedmieściach stolicy Algierii. Co najmniej 11 osób zginęło, a 19 odniosło obrażenia. Jak przekazuje tamtejsza obrona cywilna, cytowana przez agencję informacyjną AFP, przyczyna pożaru wciąż jest ustalana. "Obrona cywilna kontynuuje akcję gaszenia pożaru, który wybuchł w miejscowości Mohammadia. Służby ratunkowe przyjechały na miejsce ok. godz. 3 nad ranem (godz. 4 czasu polskiego)" - głosi oficjalny komunikat w tej sprawie.
Ofiar śmiertelnych wciąż nie udało się zidentyfikować
Agencja Reutera podaje, że dziesięciu rannych doznało oparzeń o różnym stopniu, "podczas gdy służby ratunkowe ewakuowały pięć osób niepełnosprawnych z sierocińca w bezpieczne miejsce". Algierska telewizja państwowa poinformowała z kolei, że premier kraju Sifi Ghrieb pojechał do szpitala w miejscowości Zeralda, który specjalizuje się w leczeniu oparzeń, by odwiedzić rannych.
Na razie nie udało się zidentyfikować ofiar, nie podano także ich wieku. AFP zaznacza, że w ostatnich dniach Algierię nawiedziła fala upałów, a od 8 lipca jednostki obrony cywilnej ugasiły 913 pożarów w całym kraju.