- Słowa prezydenta Trumpa o NATO jako "ulicy jednokierunkowej" wywołały burzę.
- Biały Dom broni prezydenta, podkreślając wkład USA w Sojusz i wzrost wydatków na obronę przez sojuszników.
- Wypowiedź Trumpa spotkała się z ostrą krytyką ze strony europejskich polityków, w tym premiera Wielkiej Brytanii i polskiego ministra spraw zagranicznych.
- Czy to tylko retoryka, czy zapowiedź zmian w relacjach transatlantyckich? Sprawdź, co dalej.
- Prezydent Trump ma rację – wkład Ameryki w NATO przyćmiewa wkład innych krajów - powiedziała Kelly w przesłanym Polskiej Agencji Prasowej oświadczeniu. Biały Dom odpowiedział w ten sposób na prośbę o komentarz na temat potępień czwartkowych słów prezydenta Donalda Trumpa na temat roli sojuszników w Afganistanie.
Podczas wywiadu w Fox News Trump stwierdził, że do tej pory Sojusz był „ulicą jednokierunkową” i Ameryka „nigdy nie potrzebowała” sojuszników i o nic ich nie prosiła. Po czym dodał:
"Wiecie, powiedzą, że wysłali wojska do Afganistanu albo Sudanu, i tak zrobiłem. Pozostali trochę z tyłu, trochę z dala od linii frontu".W dalszej części oświadczenia Anna Kelly stwierdziła, że „sukces w realizacji zobowiązania sojuszników z NATO do pięcioprocentowego zwiększenia wydatków na obronę pomaga Europie wziąć na siebie większą odpowiedzialność za własną obronę”.
- Stany Zjednoczone są jedynym partnerem NATO, który może chronić Grenlandię, a prezydent, działając w ten sposób, wspiera interesy NATO - dodała Kelly.
Wypowiedź Trumpa sprowokowała szerokie głosy potępienia, również ze strony polityków państw, których żołnierze zginęli podczas służby w Afganistanie.
- Uważam wypowiedzi prezydenta Trumpa za obraźliwe i szczerze mówiąc oburzające. Nie dziwi mnie, że wyrządziły tak wielki ból bliskim tych, którzy zginęli lub zostali ranni, nie wspominając już o osobach w całym kraju - powiedział Keir Starmer, premier Wielkiej Brytanii. Zasugerował przy tym, że Trump powinien przeprosić za te słowa.
Wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski napisał z kolei na platformie X, że „nikt nie ma prawa drwić ze służby naszych żołnierzy”.
Podczas misji NATO w Afganistanie - będącym jedynym przypadkiem użycia artykułu 5. NATO o wzajemnej obronie - zginęło ponad 1000 żołnierzy NATO, w tym 459 Brytyjczyków i 44 Polaków. Największe straty per capita wśród żołnierzy NATO - w tym USA - poniosła Dania.