- W szwajcarskim kurorcie Crans-Montana doszło do tragicznego pożaru, choć lokalne władze zakazały używania fajerwerków, które mogły przyczynić się do zdarzenia.
- Ogień w noc sylwestrową pochłonął dziesiątki ofiar i doprowadził do obrażeń ciała u około 100 osób; wykluczono atak terrorystyczny.
- Wstępną przyczyną pożaru były świece w butelkach i petardy odpalone w lokalu.
- Przeczytaj artykuł, aby dowiedzieć się więcej o wstrząsających relacjach świadków i wyzwaniach związanych z identyfikacją ofiar.
Szwajcaria. Śmiertelny pożar Crans-Montana. Władze zakazały używania fajerwerków
Aktualizacja godz. 19.44
W pożarze w Crans-Montana w Szwajcarii zginęło „około 40” osób, a 115 zostało rannych, wiele z nich ciężko - powiedział w czwartek, 1 stycznia, komendant policji kantonu Valais Frederic Gisler, cytowany przez lokalne media.
Prokurator generalna kantonu Valais, Beatrice Pilloud, poinformowała, że na jak najszybszą identyfikację wszystkich ofiar zostaną przeznaczone "znaczne środki, ale lokalne władze ostrzegły jednak, że może to zająć nawet kilka dni. Prezydent Konfederacji Szwajcarskiej Guy Parmelin przyznał, że wiele ofiar to ludzie młodzi. Podczas dzisiejszej konferencji prasowej nazwał pożar „jedną z najgorszych tragedii”. jakich doświadczył kraj.
Szwajcarski dziennik „Le Nouvelliste” opisał przebieg wydarzeń z nocy sylwestrowej, pisząc, że o godz. 1.30 w lokalu w Crans-Montana zauważono dym, a już dwie minuty później na miejscu pojawiła się policja. Krótko po godz. 5 wszyscy ranni zostali już otoczeni opieką.
Wcześniej pisaliśmy:
W czwartek rano, 1 stycznia, gdy świat obiegła wiadomość o tragicznym pożarze w Crans-Montana, szwajcarski kurort narciarski, znany z luksusowych hoteli i malowniczych krajobrazów, pogrążył się w żałobie. Zgodnie z doniesieniami stacji CNN zaledwie we wtorek, 30 grudnia, władze lokalne wprowadziły całkowity zakaz odpalania fajerwerków. Powodem była alarmująca sytuacja: brak opadów przez ponad miesiąc doprowadził do ekstremalnie wysokiego zagrożenia pożarowego. Niestety mimo tych prewencyjnych działań ogień i tak zebrał swoje śmiertelne żniwo.
Pożar wybuchł w nocy ze środy na czwartek, 1 stycznia, a bilans jest przerażający: co najmniej kilkadziesiąt osób straciło życie, a około 100 zostało rannych. Prokuratorka generalna regionu, Beatrice Pilloud, szybko podjęła działania, aby uspokoić opinię publiczną, i wykluczyła zamach terrorystyczny jako przyczynę zdarzenia.
Według wstępnych informacji sufit baru La Constellation, gdzie odbywało się przyjęcie sylwestrowe, w którym brało udział wielu turystów, zapalił się od świec wetkniętych w butelki po szampanie. To nie wszystko, bo już po wybuchu pożaru do jego rozprzestrzenienia się mogły się przyczynić odpalone wewnątrz lokalu petardy.
Relacje świadków z miejsca zdarzenia są wstrząsające. Jedna z kobiet, która trafiła do szpitala, gdzie przewożono ofiary, opowiedziała o panującym chaosie.
- Gdy pojawili się ranni, pielęgniarka nakazała wszystkim opuścić poczekalnię. Poprosiła wszystkich o powrót następnego dnia z powodu przybycia około 30 ofiar – cytuje jej słowa szwajcarski dziennik „Le Nouvelliste”.
Dodała, że szybko wyszła na zewnątrz, aby ułatwić dostęp do izby przyjęć, ale to, co zobaczyła, było prawdziwym koszmarem.
- Ludzie przyjeżdżali zewsząd, ciężko ranni, w samochodach. Czuć było zapach spalenizny. Wszyscy zostawili swoje auta na środku rampy wjazdowej – relacjonuje poszkodowana kobieta, opisując obraz totalnej dezorganizacji i desperacji.
Wielu rannych, głównie z ciężkimi poparzeniami, trafiło na oddziały leczenia oparzeń w szpitalach uniwersyteckich w całej Szwajcarii. Telewizja RTS podała, że do placówki w Lozannie przyjęto aż 22 pacjentów, z których najmłodszy ma zaledwie 16 lat. Personel medyczny pracujący na nocnej zmianie został poproszony o wydłużenie dyżuru, aby sprostać ogromnemu napływowi rannych. Lekarze i pielęgniarki, działając w warunkach ekstremalnego obciążenia, walczą o życie i zdrowie poszkodowanych.
Identyfikacja ofiar stanowi kolejne ogromne wyzwanie. Ambasador Włoch w Szwajcarii, przemawiając z miejsca zdarzenia w telewizji włoskiej, oświadczył, że proces identyfikacji ofiar pożaru w Crans-Montana może zająć tygodnie. To oznacza długie i bolesne oczekiwanie dla rodzin, które z niepokojem szukają swoich bliskich. Pracownicy konsulatu w Genewie aktywnie wspierają działania na miejscu, pomagając w koordynacji i udzielaniu wsparcia.
Polecany artykuł: