Niemcy zadeklarowały, że mogą brać udział w eskortowaniu tankowców w cieśninie Ormuz, ale nie chcą dołączyć do wojny
Blokada cieśniny Ormuz to teraz jeden z najpoważniejszych problemów na świecie. Iran strzela do transportujących ropę okrętów uznanych przez siebie za wrogie, przez co po obu stronach przesmyku pomiędzy Zatoką Perską a Zatoką Omańską uwięzionych jest już około 20 tysięcy marynarzy i setki statków, a ceny paliw szaleją. Wszystko przez wojnę rozpętaną przez Izrael i USA. Ale Donald Trump jest zdania, że inne niż USA kraje NATO powinny wypić to piwo wspólnie z nim, choć wcześniej prawdopodobnie nie pytał Europy o zdanie w sprawie ataku na Iran. Parę dni temu prezydent Stanów Zjednoczonych powiedział, że nie prosi, a żąda, by inne państwa dołączyły do Amerykanów i pomogły w odblokowaniu Ormuz. Ale nikt nie posłuchał, nawet w Polsce, co wyraźnie rozwścieczyło Trumpa. Wczoraj pisał i mówił, że NATO popełnia głupi błąd, a on nie potrzebuje i nigdy nie potrzebował Sojuszu Północnoatlantyckiego. Tymczasem również we wtorek, 17 marca z Niemiec zaczął płynąć zupełnie inny komunikat. Czyżby jednak nasi zachodni sąsiedzi chcieli posłuchać Trumpa?
ZOBACZ TEŻ: Trump odblokuje cieśninę Ormuz? Nocny komunikat od wojska
Niemcy zaczynają podnosić temat wysłania żołnierzy na Bliski Wschód. Zdaniem szefa komisji obrony Bundestagu nie chodzi o wojnę, tylko obronę
Chodzi o misję unijną Aspides, której celem jest ochrona żeglugi na Morzu Czerwonym i w okolicach. Teoretycznie obejmuje także cieśninę Ormuz, ale póki co w praktyce tak nie jest. Zdaniem szefa komisji obrony Bundestagu należy zastanowić się nad takim rozszerzeniem tej misji, „nawet jeśli dotychczas główny nacisk podczas realizacji tego mandatu kładziono na południową część Morza Czerwonego” - powiedział Thomas Roewekamp we wtorek w rozmowie z dziennikiem „Rheinische Post”. "Powinniśmy porozmawiać z naszymi partnerami w Europie o tym, jakie dodatkowe zdolności pozwoliłyby rozszerzyć dotychczasową misję w ramach Aspides na cieśninę Ormuz" - powiedział szef parlamentarnej komisji obrony. Jak dodał, Niemcy mogłyby zaangażować personel sztabowy. Jak podkreślał, nie chodzi o to, by Europa brała udział w wojnie między Stanami Zjednoczonymi i Izraelem a Iranem. "Mandat ten służy raczej ochronie żeglugi, a zatem ma charakter czysto obronny. Służy on egzekwowaniu prawa międzynarodowego i leży w interesie Niemiec oraz Europy" – przekonywał polityk. Nie trzeba jednak dodawać, że w razie ataku Iranu sytuacja mogłaby zacząć wyglądać nieco inaczej.