Prezydent Kolumbii chce w 2026 roku wydobyć wrak okrętu San Jose pełen skarbów wartych 17 miliardów dolarów
Odkrycie tego okrętu ponad dziesięć lat temu zelektryzowało świat. San Jose to hiszpański galeon zatopiony ponad 300 lat temu przez brytyjską marynarkę wojenną w rejonie Kolumbii. Zatonął razem ze swoim oszałamiającym ładunkiem - 200 tonami złota, srebra i szmaragdów. W przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze to fortuna, której wartość przekracza 17 miliardów dolarów. Teraz pojawiły się nowe ustalenia, a prezydent Kolumbii spieszy się z wydobyciem skarbów. Naukowcy działający na zlecenie kolumbijskiego państwa, opublikowali w czasopiśmie „Antiquity” wyniki badań przeprowadzonych przy użyciu podwodnego drona, tak by ostatecznie potwierdzić, iż wrak spoczywający na dnie Morza Karaibskiego mniej więcej w rejonie miasta Cartagena to właśnie szczątki galeonu San Jose. Kluczowym tropem okazały się monety, zwłaszcza egzemplarze wybite w 1707 roku w mennicy w Limie.
ZOBACZ TEŻ: Księżna Diana zakopała skarb pod ziemią! Teraz został wydobyty
Obszar z wrakiem został uznany za chroniony teren archeologiczny
„Odnalezienie macuquinas z Limy z 1707 roku wskazuje na jednostkę żeglującą trasą Floty Tierra Firme na początku XVIII wieku. San José jest jedynym statkiem, który spełnia te kryteria” – napisali autorzy artykułu. Oczywiście o prawa do skarbu już wybuchła awantura. Prywatna firma Sea Search Armada twierdzi, że odkryła wrak już w 1981 roku i przekazała współrzędne kolumbijskiemu rządowi. Później zażądała połowy skarbu. Sprawa trafiła do sądów i do dziś pozostaje kością niezgody. Co na to Kolumbia, na której terenie leży statek? Obszar z wrakiem został uznany za chroniony teren archeologiczny. Prezydent Gustavo Petro zapowiedział, że chciałby wydobyć statek jeszcze przed końcem swojej kadencji w 2026 roku.