- Bułgaria jest wstrząśnięta serią tajemniczych zgonów – w ciągu tygodnia znaleziono ciała sześciu osób w górach.
- Wszystkie ofiary były ze sobą powiązane, należąc do organizacji zajmującej się ochroną przyrody, a śledczy porównują sprawę do "Miasteczka Twin Peaks".
- Wśród ofiar jest 15-letni chłopiec; przy ciałach znaleziono broń, a śledztwo rozważa morderstwo-samobójstwo.
- Co łączy ofiary i co wydarzyło się w bułgarskich górach? Sprawdź, co odkryli śledczy.
Agencja Reutera publikuje wstrząsające kulisy sprawy, którą od pewnego czasu żyje Bułgaria. W ostatnim tygodniu w górach na zachodzie tego kraju znaleziono ciała sześciu osób. "To przypadek bez precedensu w naszym kraju" – powiedział w poniedziałek, 9 lutego, na konferencji prasowej Zahari Waskow, dyrektor generalnej dyrekcji policji krajowej. Bez precedensu, bo sprawa jest niezwykle tajemnicza i mrożąca krew w żyłach, a śledczy porównują panującą wokół niej atmosferę do kultowego serialu "Miasteczko Twin Peaks".
Sześć ciał w tydzień. Wyjątkowo tajemnicze zgony w Bułgarii
W minioną niedzielę, 8 lutego, w kamperze zaparkowanym u podnóża szczytu Okolczyca, bułgarska policja odkryła ciała trzech osób, w tym 15-letniego chłopca. Tydzień wcześniej natomiast znaleziono zwłoki trzech osób przy schronisku górskim w pobliżu Petrohanu, które później zostało spalone. Wszystkie ofiary się znały. "Chata stanowiła bazę organizacji pozarządowej zajmującej się ochroną przyrody, choć w niektórych relacjach jej członkowie byli opisywani jako strażnicy leśni, którzy przez lata patrolowali teren w pobliżu granicy z Serbią i pomagali straży granicznej. Pięciu z zabitych było członkami organizacji pozarządowej Narodowej Agencji Kontroli Obszarów Chronionych i mieszkało w chacie" - cytuje policję Reuters. 15-letni chłopiec był synem przyjaciela jednego z mężczyzn.
"Wyjątkowa niestabilność psychiczna"
Służby opublikowały nagranie z monitoringu z 1 lutego, czyli z dnia, gdy doszło do pierwszych zgonów. Widać na nim chatę, o której mowa powyżej, przed którą całą szóstka ofiar żegna się ze sobą. Trzy osoby zostają na miejscu, trzy oddalają się. Potem schronisko zostało spalone. "Policja poinformowała, że członkowie organizacji pozarządowej byli zaangażowani w buddyzm tybetański. W chacie znaleziono buddyjskie książki i transparenty" - podaje Reuters. Przytacza też wypowiedź krewnego jednej z ofiar, który powiedział, że wśród członków grupy panowała "wyjątkowa niestabilność psychiczna".
W pobliżu zwłok przy chacie odnaleziono cztery łuski po nabojach, dwa pistolety i karabin. Cała trójka miała rany postrzałowe. Z kolei trzy osoby, które zginęły w kamperze miały urazy głowy. "Możemy stwierdzić, że w przypadku obu śledztw jedną z głównych wersji, nad którymi pracujemy, jest morderstwo-samobójstwo oraz samobójstwo" – powiedziała Natalia Nikołowa, zastępca prokuratora Prokuratury Apelacyjnej w stolicy Sofii, którą cytuje Reuters.