Niezwykła historia żyrafki Pietruszki
Historia ma swój początek 9 lipca 2024 roku. Tego dnia w Warszawskim ZOO żyrafia para - Justyna i Karim - powitała na świecie swoje maleństwo. Pietruszka, żyrafa z podgatunku Rothschilda, zwanego również żyrafą ugandyjską lub Baringo, po urodzeniu miała "skromne" 175 cm wzrostu i ważyła 49 kilogramów.
Niestety, żyrafia mama odmówiła karmienia dziecka. W naturze odrzucona żyrafka skazana byłaby na śmierć. Pracownicy zoo wzięli jednak sprawy w swoje ręce. Oddzielili ją od matki i sami zajęli się maleństwem.
Przez pierwsze miesiące opiekunowie byli przy zwierzęciu 24 godziny na dobę! Dzięki zaangażowaniu ich oraz lekarzy weterynarii Pietruszka wyrosła na zdrową, dużą żyrafę. Pod koniec maja, decyzją koordynatora gatunku, opuściła stołeczne ZOO, by rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu w ZOO Ljubljana w Słowenii.
Żyrafa Pietruszka we wspomnieniach opiekunów
Według informacji przekazywanych przez Warszawskie ZOO w mediach społecznościowych Pietruszka w nowym domu ma się bardzo dobrze. Otaczają ją troskliwi opiekunowie, a żyrafi samiec, z którym została połączona, jest dla niej wspaniałym towarzyszem.
Blisko miesiąc od pożegnania z Pietruszką, jej opiekunowie ze stołecznego ogrodu zoologicznego postanowili podzielić się swoimi prywatnymi wspomnieniami z czasu, który mieli okazję spędzić z żyrafką.
„Pietruszka poruszyła wiele serc, wiele osób ją pokochało. Natomiast w życiu 5 osób odegrała ogromną rolę. Przez ostatnie lata dzielili z nią większość swojej codzienności, wkładając ogromny wysiłek w odchów Pietruszki i przystosowanie jej do prawidłowego życia w stadzie. Dziś możemy z ogromną radością powiedzieć, że to się udało i podzielić się z Wami wspomnieniami Opiekunów z tego okresu” - czytamy na facebookowej stronie Warszawskiego ZOO.
Słowa byłych opiekunów Pietruszki wzruszają do łez. Aż nieprawdopodobne, jak bardzo się do niej przywiązali! Poniżej cytujemy jedynie część wspomnień. Całość dostępna na Facebooku stołecznego ogrodu zoologicznego. Link pod tekstem.
„Pietruszka była częścią naszych codziennych poranków - zanim jeszcze zdążyliśmy dobrze zacząć dzień, już czekała, by nas przywitać. (...) zostawiła po sobie mnóstwo ciepłych wspomnień - tych małych chwil, które na co dzień wydawały się zwyczajne, a dziś okazują się bezcenne” - wspomina Mateusz.
„Już pierwszego dnia Pietruszka wybrała mnie na swoją „matkę” i od tamtej pory połączyła nas niezwykła więź. Dla mnie to nie tylko żyrafa, to mój „własny” cielaczek, o którym myślę każdego dnia. Zajmuje ogromną część mojego serca i wiem, że zawsze będzie dla mnie kimś absolutnie wyjątkowym. Bo Pietruszka jest wyjątkowa” - opowiada Daniel.
„Pietruszka jest niesamowitą osobowością. Im dłużej ją obserwowałam, jej relację z nami, z innymi żyrafami i światem, tym bardziej nabierałam przekonania, że to ona nas wychowuje, nie my ją. (...) Natomiast widzieć ją dziś, zdrową, spokojną, odnajdującą się w nowym domu wśród osobników swojego gatunku, wynagradza każdą trudną chwilę” - wspomina Karolina.