Duży siniak na dłoni Donalda Trumpa podczas forum w Davos. Rzeczniczka Białego Domu ma zaskakujące wyjaśnienie
Podczas podpisywania karty Rady Pokoju w Davos Donald Trump zwrócił na siebie uwagę w nietypowy sposób. Co się stało? Otóż na lewej dłoni prezydenta widoczny był duży, ciemny siniak. Podobne ślady już wcześniej widywano na rękach Trumpa. Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt pospieszyła z dosyć zaskakującym wyjaśnieniem. Tym razem nie mówiła, że to od wielu uścisków dłoni. „Podczas dzisiejszego wydarzenia Rady Pokoju w Davos prezydent Trump uderzył dłonią w róg stołu, przy którym podpisywał dokumenty, powodując siniaka” - powiedziała Leavitt w oświadczeniu dla telewizji CBS.
ZOBACZ TEŻ: Trump wyśmiał Emmanuela Macrona. "Co, do diabła!"
"Mówią, że aspiryna rozrzedza krew, a ja nie chcę, żeby gęsta krew płynęła mi przez serce"
Siniaki pojawiające się regularnie na dłoniach prezydenta Stanów Zjednoczonych już parę miesięcy temu wzbudziły komentarze medialne. Wtedy rzeczniczka tłumaczyła to... częstymi uściskami dłoni, jakich wymaga stanowiska prezydenta. Na początku stycznia Donald Trump w wywiadzie udzielonym dziennikowi „Wall Street Journal” powiedział coś więcej. „Mówią, że aspiryna rozrzedza krew, a ja nie chcę, żeby gęsta krew płynęła mi przez serce. Chcę ładnej, rzadkiej krwi przepływającej przez moje serce” – powiedział wówczas prezydent, przypisując często widoczne siniaki na dłoniach przyjmowaniu aspiryny. „Biorę większą dawkę, ale robię to od lat i tym, co to powoduje, są siniaki”. Trump zmniejsza w pewien sposób ryzyko zakrzepów, ale zwiększa prawdopodobieństwo krwawień czy siniaków, a przyjmowana przez niego dawka aspiryny jest większa, niż zalecana.