Brytyjscy naukowcy uważają, że znaleźli pozostałości po planecie takiej jak Ziemia. Została zniszczona przez gwiazdę
Tylko nie to! Znowu ktoś wieszczy koniec świata. Ale tym razem to nie żaden jasnowidz ani wróżbita, tylko brytyjscy naukowcy z Uniwersytetu w Cardiff i z University College London. Badając zakamarki kosmosu, natknęli się na coś, co może mrozić krew w żyłach, a mianowicie na coś, co może być pozostałością planety podobnej do Ziemi. Zdaniem pesymistycznie nastawionych do życia naukowców z Wysp zapewne skończymy podobnie. O co chodzi? W samym centrum Mgławicy Pierścień, oddalonej od nas o 2283 lata świetlne, odkryto tajemniczy „pręt” zjonizowanego żelaza. Jedna z hipotez głosi, że to pozostałość po skalistej planecie, która dosłownie wyparowała z powodu umierającej gwiazdy. Mgławica Pierścień powstała, gdy gwiazda podobna do naszego Słońca zakończyła żywot. Wniosek? Gdy Słońce też zakończy życie, z Ziemią stanie się to, co z domniemaną dawną planetą.
ZOBACZ TEŻ: NASA oficjalnie podaje datę końca życia na Ziemi! Wiadomo, co się stanie
"Przewijaliśmy obrazy o różnych długościach fal i nagle zobaczyliśmy coś zupełnie nowego"
Nową, zagadkową strukturę zauważono dzięki zastosowaniu zaawansowanego narzędzia - Large Integral Field Unit (LIFU), zamontowanego na teleskopie Williama Herschela. To zestaw setek światłowodów, które pozwalają analizować widmo światła w każdym punkcie mgławicy i dokładnie określać jej skład chemiczny. Gdy naukowcy przetwarzali dane, jedna rzecz rzuciła się w oczy natychmiast. "Przewijaliśmy obrazy o różnych długościach fal i nagle zobaczyliśmy coś zupełnie nowego - wyraźny pas zjonizowanych atomów żelaza, przebiegający przez środek znanego od wieków pierścienia" - mówi dr Roger Wesson z Uniwersytetu w Cardiff i University College London, główny autor badania.
Koniec świata dopiero za pięć miliardów lat?
Skąd wzięło się żelazo w takiej formie? Według pewnej hipotezy tajemniczy obiekt to pozostałość po skalistej planecie, która krążyła blisko swojej gwiazdy. Gdy ta zaczęła się rozszerzać, planeta została pochłonięta i dosłownie wyparowała, pozostawiając po sobie smugę ciężkich pierwiastków. "Wiemy, że wiele gwiazd ma planety. Jeśli wokół gwiazdy, która stworzyła Mgławicę Pierścień, istniały planety, to w momencie, gdy stała się czerwonym olbrzymem, nie miały żadnych szans" - tłumaczy dr Wesson. "Ilość żelaza, którą obserwujemy, odpowiada mniej więcej temu, czego spodziewalibyśmy się po odparowaniu planety. Merkury lub Mars dałyby go trochę mniej, Ziemia albo Wenus – trochę więcej" - dodaje. A zatem - kiedy koniec świata? Za jakieś pięć miliardów lat!