USA wzmacniają siły w cieśninie Ormuz. 5 tysięcy marines w regionie, rośnie liczba ofiar wojny z Iranem
Stany Zjednoczone zdecydowały o wysłaniu około pięciu tysięcy żołnierzy piechoty morskiej do rejonu cieśniny Ormuz – strategicznego punktu, przez który transportowana jest znaczna część światowych dostaw ropy. Decyzję o rozmieszczeniu dodatkowych sił zatwierdził sekretarz obrony Pete Hegseth na wniosek dowództwa Centralnego Dowództwa USA. Do regionu zmierza m.in. okręt desantowy USS Tripoli wraz z jednostką ekspedycyjną Marines. Według amerykańskich urzędników ich zadaniem ma być wzmocnienie obecności wojskowej w czasie narastającego konfliktu z Iranem oraz zabezpieczenie kluczowego szlaku transportowego. Rozmieszczenie nowych sił następuje w momencie, gdy wojna przynosi kolejne ofiary po stronie USA. Amerykańskie dowództwo potwierdziło śmierć sześciu członków załogi samolotu tankującego KC-135, który rozbił się w Iraku po kolizji w powietrzu w tzw. przyjaznej przestrzeni powietrznej. Wcześniej siedmiu żołnierzy zginęło w ataku dronów na amerykańską bazę w Kuwejcie. Łączny bilans ofiar wśród amerykańskich żołnierzy wzrósł tym samym do 13.
Przez cieśninę Ormuz przepływa jedna piąta globalnych dostaw ropy
Waszyngton rozważa różne scenariusze dalszych działań militarnych. Wśród nich pojawia się możliwość przejęcia kontroli nad irańską wyspą w Zatoce Perskiej, przez którą przechodzi większość eksportu ropy z Iranu. Prezydent Donald Trump nie wykluczył takiego rozwiązania. Iran deklaruje, że nie zamierza się poddaći zapowiada dalszą walkę. W Teheranie podczas demonstracji antyizraelskich irański polityk Ali Larijani otwarcie kpił z amerykańskiej strategii, twierdząc, że Waszyngton nie docenił determinacji Iranu. Cieśnina Ormuz pozostaje jednym z najbardziej zapalnych punktów na mapie świata – przez ten wąski przesmyk przepływa nawet jedna piąta globalnych dostaw ropy. Każde zakłócenie transportu w tym regionie natychmiast odbija się na rynkach energii i światowej gospodarce.