Trump zechce zdobywać kraje w Europie? Podano nazwy państw!

2026-01-16 9:59

Donald Trump może nie poprzestać na Grenlandii i zechcieć dokonywać kolejnych podbojów i to w Europie - przekonują publicyści chińskiego rządowego dziennika „Global Times”. Wezwali też europejskie kraje do bardziej zdecydowanego działania wobec Stanów Zjednoczonych, których apetyty mogą zdaniem chińskich dziennikarzy sięgać znacznie dalej, niż nam się teraz zdaje.

Donald Trump

i

Autor: Ken Goff/ AKPA

Chińska prasa rządowa ostrzega, że Trump może sięgnąć po niektóre europejskie kraje zachęcony przypadkiem Grenlandii

Trump nie zatrzyma się na Grenlandii - ostrzegają publicyści z chińskiego rządowego dziennika „Global Times”. Brzmi znajomo? Dotychczas słyszeliśmy raczej, że to Putin nie zatrzyma się na Ukrainie. Ale Pekin uważa, że o ile Rosja wcale nie musi sięgnąć po wschodnią część Europy po podboju Ukrainy, to apetyty Trumpa mogą wzrosnąć, jeśli Europa będzie prowadziła wobec niego politykę ustępstw i zgodzi się na oddanie mu Grenlandii. Zdaniem publicystów chińskich mediów rządowych Europa wysyłając żołnierzy na Grenlandię wykonała tylko mało znaczący gest i ryzykuje utratę twarzy, a powinna zareagować w stylu Trumpa, czyli sięgając po środki handlowe. Inaczej prezydent Stanów Zjednoczonych może chcieć więcej i więcej: „Kolejnymi celami Ameryki mogą być Islandia, Norwegia, Szwecja, a nawet Kanada” – twierdzą publicyści rządowej gazety. Jak wiadomo, Trump argumentuje, że musi przejąć Grenlandię m.in. ze względu na Chiny, jego zdaniem także mające zakusy na największą i strategicznie ważną wyspę. Na pewno nie jest w interesie Pekinu, by Waszyngton go ubiegł i zapewne stąd takie artykuły. Tymczasem niektóre europejskie kraje zaczynają faktycznie mówić o innych środkach niż wysyłanie wojsk. Według "Financial Times" minister finansów Francji Roland Lescure ostrzegł swojego amerykańskiego odpowiednika Scotta Bessenta przed „przekroczeniem granicy” w kwestii Grenlandii, które zagroziłoby relacjom gospodarczym Europy z USA.

Rzeczniczka Białego Domu: "Nie sądzę, by wojska z Europy w ogóle wpłynęły na proces decyzyjny"

Donald Trump niemal każdego dnia powtarza, że przejęcie Grenlandii przez Stany Zjednoczone na pewno się odbędzie, a świat powinien się z tym pogodzić. Grenlandia jest od setek lat zależna od Danii, posiada przy tym pewną autonomię. Jej władze, podobnie jak władze Danii i innych krajów Europy powtarzają, że nikt wyspy Trumpowi nie odda. Doszło nawet do tego, że europejskie kraje, takie jak Niemcy czy Francja, zaczęły wysyłać na Grenlandię swoje wojska. Bitwa Europy z USA o Grenlandię to coś, co teoretycznie może się więc wydarzyć, bo Amerykanie mówią wprost, że opcji militarnej nie wykluczają. "Nie sądzę, by wojska z Europy w ogóle wpłynęły na proces decyzyjny ani na jego cel pozyskania Grenlandii - powiedziała rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt podczas czwartkowego briefingu prasowego. Jak dodała, będą odbywać się rozmowy Amerykanów z przedstawicielami Danii i lokalnych władz Grenlandii. Na tym spotkaniu obie strony zgodziły się powołać grupę roboczą, (złożoną z) osób, które będą prowadzić rozmowy techniczne na temat pozyskania Grenlandii. Z tego, co mi mówiono, te rozmowy będą toczone co dwa-trzy tygodnie - poinformowała Leavitt.

Super Express Google News
Sonda
Jak oceniasz Donalda Trumpa?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki