Chińska prasa rządowa ostrzega, że Trump może sięgnąć po niektóre europejskie kraje zachęcony przypadkiem Grenlandii
Trump nie zatrzyma się na Grenlandii - ostrzegają publicyści z chińskiego rządowego dziennika „Global Times”. Brzmi znajomo? Dotychczas słyszeliśmy raczej, że to Putin nie zatrzyma się na Ukrainie. Ale Pekin uważa, że o ile Rosja wcale nie musi sięgnąć po wschodnią część Europy po podboju Ukrainy, to apetyty Trumpa mogą wzrosnąć, jeśli Europa będzie prowadziła wobec niego politykę ustępstw i zgodzi się na oddanie mu Grenlandii. Zdaniem publicystów chińskich mediów rządowych Europa wysyłając żołnierzy na Grenlandię wykonała tylko mało znaczący gest i ryzykuje utratę twarzy, a powinna zareagować w stylu Trumpa, czyli sięgając po środki handlowe. Inaczej prezydent Stanów Zjednoczonych może chcieć więcej i więcej: „Kolejnymi celami Ameryki mogą być Islandia, Norwegia, Szwecja, a nawet Kanada” – twierdzą publicyści rządowej gazety. Jak wiadomo, Trump argumentuje, że musi przejąć Grenlandię m.in. ze względu na Chiny, jego zdaniem także mające zakusy na największą i strategicznie ważną wyspę. Na pewno nie jest w interesie Pekinu, by Waszyngton go ubiegł i zapewne stąd takie artykuły. Tymczasem niektóre europejskie kraje zaczynają faktycznie mówić o innych środkach niż wysyłanie wojsk. Według "Financial Times" minister finansów Francji Roland Lescure ostrzegł swojego amerykańskiego odpowiednika Scotta Bessenta przed „przekroczeniem granicy” w kwestii Grenlandii, które zagroziłoby relacjom gospodarczym Europy z USA.
Rzeczniczka Białego Domu: "Nie sądzę, by wojska z Europy w ogóle wpłynęły na proces decyzyjny"
Donald Trump niemal każdego dnia powtarza, że przejęcie Grenlandii przez Stany Zjednoczone na pewno się odbędzie, a świat powinien się z tym pogodzić. Grenlandia jest od setek lat zależna od Danii, posiada przy tym pewną autonomię. Jej władze, podobnie jak władze Danii i innych krajów Europy powtarzają, że nikt wyspy Trumpowi nie odda. Doszło nawet do tego, że europejskie kraje, takie jak Niemcy czy Francja, zaczęły wysyłać na Grenlandię swoje wojska. Bitwa Europy z USA o Grenlandię to coś, co teoretycznie może się więc wydarzyć, bo Amerykanie mówią wprost, że opcji militarnej nie wykluczają. "Nie sądzę, by wojska z Europy w ogóle wpłynęły na proces decyzyjny ani na jego cel pozyskania Grenlandii - powiedziała rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt podczas czwartkowego briefingu prasowego. Jak dodała, będą odbywać się rozmowy Amerykanów z przedstawicielami Danii i lokalnych władz Grenlandii. Na tym spotkaniu obie strony zgodziły się powołać grupę roboczą, (złożoną z) osób, które będą prowadzić rozmowy techniczne na temat pozyskania Grenlandii. Z tego, co mi mówiono, te rozmowy będą toczone co dwa-trzy tygodnie - poinformowała Leavitt.