Victor Orban powiedział, że Ukraina jest "niebezpiecznym krajem, państwem terrorystycznym, ale nie ulegniemy terrorowi"
"Ukraińcy nie są wybredni w swoich środkach, mamy do czynienia z bardzo niebezpiecznym krajem, państwem terrorystycznym, ale nie ulegniemy terrorowi" – powiedział premier Węgier na wiecu w Ostrzyhomiu. Nawiązał w ten sposób do wcześniejszej decyzji o wstrzymaniu przez Węgry transportu gazu na Ukrainę. "Dostawy gazu z Węgier na Ukrainę będą stopniowo wstrzymywane, a nadwyżki magazynowane w kraju. Dopóki Ukraina nie będzie dostarczać ropy naftowej, nie będzie też otrzymywać gazu z Węgier" - oświadczył wcześniej polityk w nagraniu opublikowanym na Facebooku. Rurociąg naftowy Przyjaźń jest nieczynny od końca stycznia. Ukraina utrzymuje, że został uszkodzony w wyniku rosyjskich ataków, a naprawa trwa, ale jednak rząd Orbana uważa, iż ukraińskie władze celowo wstrzymują wznowienie tranzytu, szantażując w ten sposób Budapeszt, chcąc wymusić zmianę polityki wobec wojny na Ukrainie. Jak dodał na wiecu Orban, Węgrzy są „narodem miłującym pokój, ale nigdy nie powinno się zdarzyć, żeby ktoś szantażował, groził i w ten sposób chciał zyskać nad nami przewagę”.
Wybory parlamentarne na Węgrzech już 12 kwietnia. Sondaże wskazują na to, że Orban straci władzę
Tymczasem wybory na Węgrzech zbliżają się wielkimi krokami i jeśli wierzyć sondażom, rosną szanse opozycji na wygraną. To całkowicie zmieniłoby politykę Węgier wobec Ukrainy czy Unii Europejskiej. Opozycyjna partia TISZA wyraźnie zwiększa przewagę nad rządzącym Fideszem Viktora Orbana – wynika z najnowszego sondażu pracowni Median. Wśród zdecydowanych wyborców ugrupowanie Petera Magyara ma już 58 proc. poparcia, a Fidesz 35 proc. To daje aż 23 punkty procentowe różnicy. Miesiąc wcześniej przewaga wynosiła 20 punktów. W całym społeczeństwie TISZA może liczyć na 46 proc., a Fidesz na 30 proc. Poparcie dla partii rządzącej nie rośnie. Sondaż pokazuje też bardzo wysoką mobilizację wyborców – aż 89 proc. deklaruje udział w głosowaniu. Dla porównania, w 2022 roku frekwencja wyniosła 70 proc.
