Ogromny pożar w strefie wokół Czarnobyla. Ogień objął ponad 1100 hektarów lasów
Ukraińskie służby ratunkowe walczą z dużym pożarem w strefie wokół elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy poinformowała w piątek, że ogień rozprzestrzenił się już na powierzchni ponad 1100 hektarów lasów. Według administracji strefy pożar pojawił się po rosyjskim ataku z użyciem dronów kamikadze Gerań-2. Walkę z ogniem utrudniają warunki pogodowe. W regionie od dłuższego czasu utrzymuje się susza, a wysoka temperatura i silny wiatr sprzyjają szybkiemu rozprzestrzenianiu się pożaru.Dodatkowym problemem są miny i niewybuchy znajdujące się na części terenów objętych ogniem. Ukraińskie służby przyznały, że w niektórych sektorach akcja musiała zostać czasowo wstrzymana właśnie z powodu zagrożenia wybuchami. Ukraińskie instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo radiacyjne nie poinformowały dotąd o wzroście poziomu promieniowania w okolicy Czarnobyla. Władze zapewniają, że sytuacja jest monitorowana na bieżąco. Pożary lasów w okolicy Czarnobyla mogą powodować unoszenie się pyłów zawierających radioaktywne substancje zalegające w glebie i roślinności po katastrofie sprzed prawie 40 lat.
Katastrofa w Czarnobylu. Co wydarzyło się 40 lat temu?
Wybuch czwartego reaktora elektrowni w Czarnobylu w nocy z 25 na 26 kwietnia 1986 roku doprowadził do kataklizmu i skażenia radioaktywnego na wielką skalę. Także Polacy musieli w pośpiechu zażywać wówczas płyn Lugola. Miasto Prypeć położone blisko elektrowni, w którym mieszkało blisko 50 tysięcy ludzi, opustoszało w ciągu kilku godzin. Później ewakuowano również okoliczne wsie. W sumie przesiedlono ponad 350 tysięcy osób. Po katastrofie władze radzieckie wyznaczyły 30-kilometrową Strefę Wykluczenia wokół reaktora. Dziś obejmuje ona ok. 2600 kilometrów kwadratowych i rozciąga się na pograniczu Ukrainy i Białorusi. Mimo wysokiego poziomu radiacji w "zonie" żyje pełno zwierząt. Ludzie zwani samosiołami też tam jeszcze są - i jakimś cudem dożyli sędziwego wieku.